🦁 Gdy W Kościele Róż Tysiące Tekst

aby z moich us padały słowa piękniejsze niż tysiące róż, chcemy dziś aby z naszych ust płynęły słowa piękniejsze niż tysiące róż - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. [A C Bb D B] Chords for Kapłańskie błogosławieństwo #1 + zapowiedź nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie LIVE 19:15 with Key, BPM, and easy-to-follow letter notes in sheet. Play with guitar, piano, ukulele, or any instrument you choose. Podchodząc w nowy sposób do układania kwiatów w kościele, nie można dopuścić, aby wierni odebrali to w sensie: od tego dnia w naszym kościele najważniejsze są kwiaty. Najważniejszy jest zawsze Bóg. Może zatem zamiast rewolucji wybrać drogę stopniowego wprowadzania zmian? Gorliwie, zdecydowanie, ale roztropnie i bez zbędnych emocji. 1. W świętach wielkanocnych najważniejsze jest zmartwychwstanie Chrystusa, a nie ceremonie. Tegoroczna oprawa liturgiczna na pewno będzie skromniejsza ale to nie oznacza, że święta są mniej ważne – mówi ksiądz Lech Łuba, proboszcz parafii pw. św. Kazimierza Królewicza w Suwałkach. Ksiądz pracuje w Suwałkach od lat i zawsze Wyjeżdżając z Grodna na jakiś czas, w miejscu, do którego przyjeżdżam, od razu odruchowo szukam najbliższego od miejsca mojego zamieszkania kościoła. W Mińsku, gdy bywam u przyjaciół albo służbowo w delegacji, idę na mszę do katedry. W języku polskim jest tam tylko jedna liturgia, pozostałe są po białorusku. Rozwodnicy w Kościele [ Spis treści ] [ prenumerata ] [ e-wydanie ] [ newsletter ] Edycje diecezjalne Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. List apostolski w formie motu proprio, ogłaszający Rok Wiary, opublikowany 11.10.2011. 1. „Podwoje wiary” ( por. Dz 14, 27) są dla nas zawsze otwarte. Wprowadzają nas one do życia w komunii z Bogiem i pozwalają na wejście do Jego Kościoła. Próg ten można przekroczyć, kiedy głoszone jest Słowo Boże, a serce pozwala się Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie ›. Rozkwitały pąki białych róż, Wróć, Jasieńku z tej wojenki już, Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat, Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat. Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat, Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat. Kładłam ci ja idącemu w bój, Plik GÓRĄ TY GOLEC uORKIESTRA (cover) wersja powołaniowa Górą On Górą Pan ks. Teodor Teobańkologia.mp4 na koncie użytkownika zdnaczk • folder Videoklipy • Data dodania: 15 wrz 2022 O godzinie 13 w kościele Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski rozpocznie się msza święta, Posadzono 4 tysiące białych róż gdy szukał mordercy Olusia. Rozdzierające serce 12 万 views, 5,270 likes, 7,207 loves, 2.3 万 comments, 1,934 shares, Facebook Watch Videos from TeoBańkologia: Różaniec ze św. Ritą za przypadki beznadziejne CODZIENNA MODLITWA LIVE: Dołącz do nas i 86 mil views, 3,4 mil likes, 5,3 mil loves, 13 mil comments, 1,2 mil shares, Facebook Watch Videos from TeoBańkologia: Różaniec śpiewany na czwartek z ks. Teodorem / Teobańkologia. Wracamy do TnOjj. Kariera przyszłego patriarchyPatriarcha Cyryl (Gundiajew) jest klasycznym kurialistą o dużej zręczności politycznej. Ma w sobie niewiele z duszpasterza. Swoją szybką karierę zawdzięczał dostrzeżeniu go już jako studenta II roku Leningradzkiej Akademii Duchownej, przez postać nr 2 Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej lat 60. i 70. XX wieku, metropolitę leningradzkiego Nikodema (Rotowa), który uczynił go swoim sekretarzem. Metropolita Nikodem uległ pewnej fascynacji Kościołem katolickim. Wiele uwagi poświęcał działaniom mającym za cel zbliżenie z nim, w czym przekraczał zlecenia dawane mu przez jego bezpieczniackich mocodawców. Umarł na zawał serca w objęciach papieża Jana Pawła I, w trakcie składania mu gratulacji po wyborze na stolicę na temat obrony Ukrainy możesz śledzić całą dobę w naszej RELACJI NA ŻYWO Po śmierci Nikodema Gundiajew został biskupem wyborskim, a później arcybiskupem kaliningradzkim i smoleńskim. Od 1989 r. przez długie lata pełnił funkcję przewodniczącego Oddziału Kontaktów Zewnętrznych Patriarchatu Moskiewskiego, który za czasów ZSRR był komórką powołaną w celu utrzymywania ściśle kontrolowanych przez organa bezpieki kontaktów z emigracją i chrześcijanami innych konfesji. Gundiajew rozszerzył działalność wydziału o relacje z rosyjskim światem politycznym, nie wyłączając najwyższych władz. A podczas częstych chorób patriarchy Aleksego II metropolita Cyryl zastępował go, dzięki czemu szybko wyrósł na kluczową, choć zakulisową postać w patriarchacie, co umożliwiło mu późniejszy wybór na głowę Kościoła w 2009 patriarchy CyrylaReformy zainicjowane przez Cyryla szły w kierunku wzmocnienia władzy patriarchy, zacieśnienia współpracy z władzą świecką, a także poprawy wizerunku Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego za granicą. Towarzyszyła temu nieustanna rywalizacja z Patriarchatem Konstantynopolitańskim o "palmę pierwszeństwa" w świecie początkach swoich rządów Cyryl, posługując się hasłem "przybliżenia struktur Kościoła do wiernych", dokonał rozdrobnienia eparchii (diecezji) i utworzył nową sieć metropolii. Rezultatem jest zwiększenie liczby biskupów do ponad 300, co daje Rosyjskiemu Kościołowi Prawosławnemu ogromną przewagę w tym zakresie nad wszystkimi innymi Cerkwiami lokalnymi. Dla przykładu — drugi pod względem liczby wiernych, a pierwszy w świecie pod względem praktyk religijnych Rumuński Kościół Prawosławny nie posiada nawet 30 reforma przeprowadzona przez Cyryla stanowiła faktyczną likwidację tradycyjnej prawosławnej formy soborowości. O sprawach najważniejszych w rosyjskiej Cerkwi (w latach 1589-1721, 1917-1925 i od roku 1943) decydowały sobory lokalne, zwoływane co kilka lat. W soborach tych uczestniczyli zarówno biskupi, jak i przedstawiciele monasterów i białego (eparchialnego) duchowieństwa oraz laikatu. Cyryl przestał zwoływać sobory lokalne, wszystkie sprawy powierzając soborom biskupim. Przykładem centralizacji była też rozbudowa aparatu kurialnego Patriarchatu, tworząc przeróżne wydziały np. ds. kontaktów ze społeczeństwem, kontaktów z mediami, wydawnictw, kultury i architektury sakralnej, czy różnego rodzaju również: "Cyryl wspiera poglądy Putina, nadaje im wymiar moralny"Wartości tradycyjne receptą na kryzysIdee, na których Cyryl opiera swoje nauczanie, zostały nazwane "obroną wartości tradycyjnych", były i są rozwijane pod kierunkiem patriarchy w orzeczeniach kolejnych soborów biskupich. W każdym z nich powtarza się teza, że przezwyciężenie współczesnego kryzysu cywilizacji możliwe jest tylko drogą powrotu do wartości wynikających ze światopoglądu religijnego. Wedle patriarchy współczesna kultura postmodernistyczna może tylko pozostawić po sobie pustkę w duszach ludzkich. Światopogląd religijny stanowi więc wciąż realną jej alternatywę. Dlatego — jak podkreśla nieustannie patriarcha — jest tak bardzo ważne, aby Kościół angażował się w walkę ze współczesnymi demoralizującymi ideologiami oraz inspirował rosyjskie państwo do odnowy i propagowania "wartości tradycyjnych". W tym dziele – jego zdaniem – niezbędny jest sojusz i współpraca z władzą świecką. Owocem tej współpracy ma być obrona społeczeństwa przed sytuacjami kryzysowymi związanymi z rozczarowaniem ideologią i kulturą współczesną, coraz mocniej promującą antykulturę wytwarzaną przez świat budzącą ogromne emocje w Rosji jest budowanie przez Kościół relacji z władzą państwową według modelu Kościoła konstantynowskiego — opartego na zasadzie "Symfonii władzy świeckiej i duchownej". Tygodnik "Ogoniok" jesienią 2008 r., jeszcze przed wyborem metropolity Cyryla na patriarchę, nazwał go "dyrygentem symfonii z władzami". Niezależna prasa postawiła mu zarzut prowadzenia polityki wobec reżimu Putina sprzecznej z kierunkiem wyznaczonym przez przełomowy w dziejach Rosji sobór z lat 1917-18, który nakazał Cerkwi oceniać z pozycji prawdy ewangelicznej wszystkie zbrodnie i matactwa władzy. Jeszcze zatem przed wyborem na patriarchę Cyryl krytykowany był za zbytnie związki z najwyższymi władzami Rosji i narażanie na szwank w ten sposób autorytetu na katolicyzm, gesty pojednania wobec PolakówJednocześnie patriarcha Cyryl deklarował otwartość na dialog ekumeniczny, także ze Stolicą Apostolską, z którą stosunki uległy oziębieniu po otworzeniu przez Jana Pawła II w 2002 r. katolickich diecezji na terytorium Federacji Rosyjskiej. Punktem wyjścia do wznowienia dialogu z Watykanem przez Cyryla stały się dokumenty: "Podstawy koncepcji społecznej Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego" oraz "Deklaracja o prawach i godności człowieka", przyjęte w kwietniu 2006 r. przez patriarchat moskiewski. W dokumentach tych jest mowa o niepowtarzalnej wartości każdego człowieka jako noszącego w sobie obraz Boży, z czego wynika wolność dana mu przez Boga. To właśnie posługując się nią, człowiek osiąga wyższy stopień wolności – wolność od grzechu. Osoba ludzka zatem realizując swoje cele, jest powołana do tego, aby wiązać je z interesami bliźnich, rodziny, wspólnoty lokalnej, narodu i całej ludzkości. Język tej deklaracji wyraźnie nawiązywał do podstawowego kanonu katolickiej myśli społecznej. Wydawało się, że Cyryl stara się do niej nawiązać, co wywoływało zadowolenie po stronie w ówczesnej narracji Cyryla można było znaleźć liczne wezwania do wspólnych, praktycznych działań prawosławia i katolicyzmu — w imię obrony podstawowych wartość i tradycyjnych instytucji społecznych na czele z rodziną. Jednym z przykładów była konferencja: "Prawosławni i katolicy razem dla obrony rodziny" z 2007 r. W jej komunikacie końcowym wyrażono wspólną ideę: "Narody Europy, jeśli nie kierują się głębokimi zasadami moralnymi, charakterystycznymi dla europejskiej tradycji religijnej, jak i dla wielu świeckich kierunków myśli – nie mogą z godnością odpowiedzieć na wyzwania, jakie stawia przed nimi świat współczesny. Jedynie na ścisłym złączeniu zasad swobody i odpowiedzialności moralnej może oprzeć się teraźniejszość i przyszłość Europy, jej wspólne dobro".Z tej perspektywy spojrzeć należy na podjęty wówczas przez Cyryla dialog z Kościołem katolickim w Polsce. Redagowanie wspólnego orędzia episkopatów obu krajów trwało ponad dwa lata i zakończyło się podpisaniem 17 sierpnia 2012 r. na Zamku Królewskim w Warszawie "Wspólnego Orędzia do narodów Polski i Rosji". Zakładało ono prace nad wyjaśnieniem trudnej prawdy historycznej oraz wzywało do wspólnego świadectwa obu Kościołów wobec wyzwań stawianych przez współczesny świat. Niestety, po rosyjskiej napaści na Ukrainę w 2014 r. sprawa pojednania z Polakami została odłożona ad acta, a wzajemne relacje międzykościelne praktycznie to stopniowo ożywiły się — utrzymywane w ścisłej tajemnicy — rozmowy ze Stolicą Apostolską, które dały nieoczekiwany finał w postaci spotkania papieża Franciszka z patriarchą Cyrylem w lutym 2016 r. w budynku portu lotniczego w Hawanie, stolicy Kuby. Podpisana przez obu zwierzchników Deklaracja stwierdzała, że "we współczesnym świecie katolicy i prawosławni są wezwani do braterskiej współpracy w głoszeniu Dobrej Nowiny zbawienia i do dawania wspólnego świadectwa godności i autentycznej wolności osoby ludzkiej, tak aby świat uwierzył". Jednak interpretowana była jako element dużej przebiegłości strony prawosławnej, gdyż nie potępiała rosyjskiej agresji na Ukrainę i stwierdzała, że tzw. uniatyzm nie jest drogą budowania jedności ŚwiatJuż we wrześniu 2009 r., po upływie miesiąca od swojej wizyty w Ukrainie i Białorusi, patriarcha Cyryl określił siebie patriarchą narodów, które "wyszły z kijowskiej kąpieli chrztu", dodając do tego, że "w świecie żyje wiele narodów, uważających się za suwerenne, które nie są zdolne funkcjonować samodzielnie na arenie międzynarodowej". Teza ta jest na tyle prosta, że nie można jej odczytać inaczej, tylko jako udzielenie rangi sakralnej procesom integracji Białorusi z Rosją i jednoczesne ukazanie Cerkwi rosyjskiej jako fundamentu i filaru jedności nie tylko trzech narodów wschodniosłowiańskich, ale i innych narodów prawosławnych, które bynajmniej nie "wyszły z kijowskiej kąpieli chrztu", jak na przykład Mołdawianie. Takie zdefiniowanie "wspólnej duchowości" Kościoła ma wybitnie polityczny, wręcz imperialny wydźwięk. "Ruski Świat" (russkij mir) obejmuje więc ponad 300 mln ludzi, choć liczba etnicznych Rosjan nie przekracza 110-120 mln, a poziom regularnych praktyk religijnych wśród nich to zaledwie 2 "ruskiego miru" nawiązuje do XIX-wiecznych teorii Świętej Rusi, którą cechuje szczególna, przewodnia oczywiście, misja wśród Słowiańszczyzny. Podstawą "Ruskiego Świata" jest założenie przyjęte a priori, że szczególną i "opatrznościową" rolę w nim mają odgrywać naród i język rosyjski oraz tradycyjne "wartości rosyjskie". Pojęcie ruskość (przymiotnik od słowa Ruś) zostało w rozumieniu i odczuwaniu "Ruskiego Świata" zamienione na część tekstu znajduje się pod materiałem wideo:Nawiązując do koncepcji "ruskiego miru", filarem współczesnej rosyjskiej propagandy, przy aktywnym wsparciu ideologicznym ze strony Cerkwi kierowanej przez patriarchę Cyryla, jest uznanie współczesnej poradzieckiej Rosji za jedyny nośnik ponadtysiącletniej tradycji prawosławnej Rusi. W taki sposób Cerkiew rosyjska, odwołująca się do idei Świętej Rusi, neguje także oddzielną tożsamość małoruską (ukraińską), przez tysiąclecie historii współtworzącą Ruś – pojmowaną jako krąg duchowo-narodowo-kulturowy, analogiczny do kręgu Europy łacińskiej. Na takie rozumienie roli Rosjan w "Ruskim Świecie" zareagował zwierzchnik grekokatolików abp Światosław Szewczuk, mówiąc wprost, że żadnemu Włochowi nie przyjdzie do głowy proponowanie budowania dzisiaj "Świata Rzymskiego" i zmuszanie np. Francuzów czy Hiszpanów do przystępowania do przez patriarchę Cyryla idea "Ruskiego miru" w ostatnich tygodniach została uznana przez najwybitniejszych teologów prawosławnych spoza Rosji — wprost za herezję. Została ona potępiona w Deklaracji greckiej Akademii Studiów Teologicznych w Wolosie, opublikowanej 13 marca 2022 r., pod którą podpisało się 360 teologów prawosławnych z całego świata. Deklaracja ta, będąca prawdziwym traktatem teologicznym, zaczyna się od odrzucenia herezji "rosyjskiego świata" i haniebnych działań władz rosyjskich — podjętych z przyzwolenia Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w celu usprawiedliwienia wojny przeciwko znany jest fakt, że ideologii "Ruskiego świata" przeciwstawili się też polscy biskupi, którzy uczestniczyli w przygotowaniu Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji z 2012 r. Metropolita Hilarion, który w imieniu Patriarchatu Moskiewskiego uczestniczył w tych rozmowach, zaproponował, aby od strony rosyjskiej orędzie to zostało ogłoszone także w imieniu narodów Ukrainy i Białorusi. Abp Henryk Muszyński odpowiedział, że polskiego Episkopatu to nie interesuje, gdyż z tamtymi narodami prowadzone są odrębne wobec inwazji na Ukrainę w 2014 dla linii Cyryla była jego postawa w sprawie aneksji Krymu. Patriarcha przede wszystkim nie robił nic, aby jej zapobiec, czy też ją potępić, kiedy już nastąpiła. Ale by pokazać swą rzekomą neutralność, 18 marca 2014 r., kiedy Putin wygłaszał na Kremlu historyczne orędzie ogłaszające włączenie Krymu do Rosji, Cyryla nie było na sali. Choć oficjalnie wówczas nie poparł również zbrojnej agresji Rosji na południowo-wschodnią Ukrainę, to w istocie nie tylko wspierał, ale współtworzył podstawę dla neoimperialnych dążeń uzasadniał językiem religijnym konieczność wcielania do Rosji tych wszystkich terytoriów, na których żyje nie tylko licząca się mniejszość rosyjska, ale zamieszkiwanych przez ludność posługująca się wprawdzie na co dzień językiem rosyjskim, ale nieposiadającą i w swym rdzeniu niechcącą posiadać rosyjskiej tożsamości narodowej. Dla Cerkwi Rosyjskiej nie tylko nie istnieją rosyjskojęzyczni Ukraińcy i Białorusini, ale nawet w przypadku posługiwania się przez nich w życiu codziennym odrębnymi językami, ukraińskim i białoruskim, ich narodową tożsamość uważa się za sztucznie z Konstantynopolem: Sobór Wszechprawosławny i sprawa UkrainyOd wieku XVI Moskwa stara się podważyć pozycję ekumenicznego patriarchatu Konstantynopola, "pierwszego między równymi", którego czołowe znaczenie w całym światowym prawosławiu wynika z pełnienia funkcji najwyższego arbitra i rozjemcy w ramach wspólnoty prawosławnej. I tej linii – podważania znaczenia Konstantynopola – wierny jest patriarcha w 2016 r. patriarcha ekumeniczny Bartłomiej użył wszystkich swoich sił i możliwości, aby doprowadzić do zwołania pierwszego po 12 stuleciach soboru o charakterze powszechnym, patriarcha Cyryl zrobił wszystko, aby nie dopuścić do tego wydarzenia. Bartłomiejowi chodziło o to, aby w świecie prawosławnym Sobory, podobnie jak w Kościele zachodnim, stały się rzeczywiście najwyższym organem ustanawiającym obowiązujące wszystkich akty normatywne. A to było nie w smak Patriarchatowi Moskiewskiemu, którego rola w ten sposób zostałaby zrównana z pozostałymi również: Abp Gądecki zapytał o Cyryla. Zdradził, co odpowiedział BartłomiejDążąc zatem do likwidacji prerogatyw Konstantynopola, Cyryl zażądał aby najważniejszy przywilej rozjemczy pozostający w rękach patriarchów konstantynopolitańskich, czyli nadawanie autokefalii Cerkwiom narodowym, nie stanowił — jak dotychczas — wyłącznego prawa patriarchów ekumenicznych, tylko aby "Tomos o autokefalii" nadawano na mocy "panprawosławnego konsensusu".Ten postulat tylko z pozoru "demokratyzował" ze swej natury monarchiczny ustrój Cerkwi. Skoro wszystkie postanowienia soboru muszą być przyjmowane jednomyślnie przez wszystkie Cerkwie, których przedstawiciele będą uczestniczyć w Soborze, to w przypadku konfliktu między nimi wystarczy weto delegacji jednej z Cerkwi, aby nie dopuścić do jakichkolwiek Bartłomiej twardo postawił, że sprawy takie powinny pozostać w gestii patriarchów ekumenicznych, jako że spory bardzo trudno rozwiązać za pomocą konsensusu. Dla ich przezwyciężenia niezbędny jest arbiter reprezentujący sobą ogromny autorytet. Jednak zgodził się, aby sprawę autokefalii prawosławia na Ukrainie odłożyć do następnego stycznia 2016 r. hierarchowie prawosławni zgromadzeni w Chambesy (Szwajcaria) na przedsoborowej Synaksie (tu: spotkaniu zwierzchników Kościołów lokalnych) ogłosili, że spotkają się na soborze panprawosławnym w Akademii Teologicznej w Kolimwari na Krecie w dniach 16-26 czerwca 2016 tak poważnych ustępstw ze strony Bartłomieja powszechności Soboru nie dało się już uratować. Na dwa tygodnie przed zaplanowanym początkiem obrad soborowych patriarcha Cyryl skłonił Kościoły lokalne pozostające pod wpływem Moskwy do tego, aby poszukały pretekstów do rezygnacji z udziału w antiocheński Jan, całkowicie uzależniony od opierającego się na bagnetach rosyjskich dyktatora Baszara al-Asada, orzekł, że nie może siąść za jednym stołem obrad z patriarchą jerozolimskim Teofilem, z którymi sądzi się o to, czyim "terytorium kanonicznym" jest Katar. Po nim swoje zastrzeżenia do dokumentów przeznaczonych do dyskusji na soborze zgłosili też bardzo konserwatywni patriarchowie Bułgarii i czerwca 2016 r., Moskwa powiadomiła Fanar (siedziba patriarchów ekumenicznych w Konstantynopolu), że rezygnacja trzech Kościołów oznacza, że Sobór przestaje mieć charakter panprawosławny, wobec czego nie widzi ona celowości wzięcia udziału w takim zgromadzeniu. Sobór w końcu się odbył, ale w niepełnym składzie, co uniemożliwiło przezeń podjęcie obowiązujących wszystkich postanowień, w sprawie uznania autokefalii prawosławia w zablokowanie rozważania sprawy procedur udzielania autokefalii Kościołom lokalnym na Soborze i późniejsze zignorowanie przez patriarchę Cyryla samego Soboru rozwiązało patriarsze Bartłomiejowi ręce w sprawach ukraińskich. Dotychczasowa praktyka udzielania autokefalii wszystkim "nowym" Kościołom przez Kościół-Matkę nie została poddana żadnym nowym regulacjom. Zgodnie z nią patriarcha ekumeniczny mógł nadal udzielać autokefalii wszystkim prowincjom kościelnym znajdującym się w jego jurysdykcji, jeśli taka była wola lokalnych Kościołów miejsca i władz Autokefalii Kościoła Prawosławnego w UkrainieW październiku 2018 r., na prośbę ukraińskiego parlamentu, prezydenta i prawosławnych Kościołów niezależnych od Moskwy, dotyczącą nadania autokefalii Kościołowi prawosławnemu w Ukrainie, patriarcha Bartłomiej, działając jako arcybiskup Konstantynopola, ziemie dawnej metropolii Kijowskiej, a obecnej Ukrainy, ponownie ogłosił terytorium kanonicznym (obszarem wyłącznej jurysdykcji) Patriarchatu Konstantynopolskiego. W ten sposób zlikwidował ich zależność od Moskwy, trwającą od trzech jego krokiem było przyjęcie do Kościoła-Matki (Patriarchatu Konstantynopolitańskiego) wszystkich hierarchów i duchownych prawosławnych, którzy znajdowali się wówczas na terenie Ukrainy, niezależnie od tego, czyjej jurysdykcji podlegali. W ślad za tym 9 października 2018 r. Święty Synod Patriarchatu Konstantynopolitańskiego zdjął ekskomunikę z patriarchy Filareta (Denysenki), głowy Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego i z metropolity Makarego (Maletycza), zwierzchnika Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Uznał więc za ważne ich święcenia biskupie, jak i ważność święceń wszystkich pozostałych biskupów oraz ważność święceń kapłańskich tych, którzy otrzymali je z ich odpowiedzi patriarcha Cyryl rozpętał prawdziwą histerię na cały świat, oskarżając patriarchę Bartłomieja, że dokonał on "wrogiego wtargnięcia" na terytorium kanoniczne kierowanego przez niego Patriarchatu. Zapowiedział, że nie tylko nie uzna kanoniczności święceń kapłańskich i biskupich, udzielonych przez "schizmatyka" metropolitę kijowskiego Filareta (Denysenkę), zdetronizowanego, a następnie ekskomunikowanego przez Moskwę. A wszystkich biskupów i kapłanów Patriarchatu Kijowskiego patriarcha Cyryl określił cerkiewnosłowiańskim terminami "raskolniki i samoswiaty", oznaczającymi ludzi, którzy sami sobie udzielili święceń. A ponieważ święcenia udzielone samemu sobie są bluźnierstwem, to – w jego opinii – "samoswiaty" pozostają nadal ludźmi świeckimi, do tego żyjącymi w stanie grzechu zdjęciu anatem ze zwierzchników niezależnych od Moskwy Kościołów prawosławnych kolejnym krokiem patriarchy Ekumenicznego Bartłomieja było zaproszenie wszystkich ukraińskich hierarchów prawosławnych, niezależnie od jurysdykcji, do przeprowadzenia Soboru Zjednoczeniowego Kijowskiego grudnia 2018 r. w historycznym soborze Mądrości Bożej – Sofii Kijowskiej – odbył się sobór zjednoczeniowy pod przewodnictwem metropolity Galii Emanuela z Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, z udziałem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Dwa (dotąd niekanoniczne) Kościoły ukraińskie (a także dwóch biskupów z Kościoła podlegającego Patriarchatowi Moskiewskiemu) połączyły się, tworząc zjednoczony Prawosławny Kościół Ukrainy. 6 stycznia 2019 r. Kościół ten otrzymał od patriarchy Konstantynopola Bartłomieja tomos (dekret) o autokefalii. Główną świątynią Kościoła jest sobór św. Michała Archanioła w Kijowie, a jego głową jest metropolita Epifaniusz (Dumenko).W odpowiedzi na to Patriarchat Moskiewski zerwał łączność eucharystyczną z Konstantynopolem, co spowodowało istniejący do dziś głęboki kryzys w światowym Prawosławny Kościół Ukrainy miał zaraz po zjednoczeniu 7 tys. 97 parafii, a 34 proc. Ukraińców deklarowało z nim związek. Natomiast tylko 14 proc. z Ukraińskim Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego. Kościół moskiewski, choć ma znacznie więcej parafii, dysponuje o połowę mniejszą liczbą wiernych. Proporcje te zmieniają się stopniowo na korzyść Kościoła autokefalicznego. Od tego czasu przeszło doń 566 wspólnot więcej: Wojna może radykalnie zmienić mapę światowego prawosławiaZgodnie z opinią patriarchy moskiewskiego dokonanie rozłamu — którym jest uznanie Prawosławnego Kościoła Ukrainy — przekształca "każdy Kościół w realność pozbawioną łaski Bożej. Wiemy dobrze, że od Boga odchodzą i w taki sposób tracą Jego łaskę nie tylko ludzie, ale nawet całe Kościoły". Cyryl zaznaczył, że historia zna wiele przypadków takiego odstępstwa, kiedy to "całe Kościoły chrześcijańskie odstępowały od wiary, skażały prawdziwą wiarę, jednoczyły się z ludźmi nieposiadającymi daru łaski Bożej". "Dzisiaj również grozi nam, że część prawosławia, pod wpływem potężnych sił zewnętrznych, niemających niczego wspólnego z Kościołem, może zostać zniewolona przez ten grzech i odejść od źródła życia wiecznego i znaleźć się w miejscu, gdzie będą tylko obrzędy, a nie będzie zbawienia. Dlatego my dziś apelujemy szczególnie do tych, którzy jeszcze nie zaczęli rozważać, z kim chcą być – z Kościołem, czy z rozłamem".Sakralizacja obecnej wojny przeciwko UkrainieAby zrozumieć, dlaczego Cyryl powiela, a nawet wzmacnia religijnymi argumentami rosyjską propagandę wojenną, należy zwrócić uwagę na zbieżność celów politycznych Putina – odbudowanie Rosji jako mocarstwa, z celami religijnymi przeciwieństwie do aneksji Krymu przed ośmioma laty, kiedy Cyryl w pierwszym momencie próbował pokazać swą neutralność, obecna militarna agresja Rosji na Ukrainę jest przezeń popierana wprost. Wojna ta toczy się bowiem o wcielenie w życie tych podstawowych założeń "Ruskiego miru", jakimi są likwidacja odrębnej tożsamości narodowej Ukrainy, jak i poddanie jej władzy Rosji w sensie zarówno politycznym, jak i kościelnym. I o to toczy się teraz ta wojna. Cyryl ma ponadto świadomość, że Ukraina ma tutaj kluczowe znaczenie, jeżeli chodzi o przyszłość prawosławia w tym rejonie świata. W przypadku zwycięstwa Rosji pozostanie ono pod jej kontrolą, a w przypadku ocalenia niepodległości Ukrainy najsilniejszy Kościół prawosławny w tym regionie Europy będzie autonomiczny i zależny wyłącznie od przeddzień agresji, 23 lutego br., kiedy Rosja świętowała stare święto radzieckie – Dzień Armii Czerwonej (przemianowany w roku 1993 na Dzień Obrońcy Ojczyzny) – patriarcha Cyryl złożył wieniec na Mogile Nieznanego Żołnierza u ścian Kremla, podkreślając, że "nasi wojskowi nie mogą mieć żadnych wątpliwości co do tego, że dokonali oni jedynie słusznego i prawidłowego wyboru w swoim życiu". Przez rosyjskich niezależnych komentatorów zostało to odebrane jako udzielenie błogosławieństwa dla rosyjskiej interwencji zbrojnej przeciwko zabrał też głos w momencie rozpoczęcia działań wojennych. W przemówieniu z 24 lutego wezwał "wszystkie strony konfliktu do zrobienia wszystkiego, co możliwe, aby uniknąć ofiar cywilnych". Tak więc sama wojna nie została potępiona ani nawet nie została nazwana wojną. Patriarcha mówił jedynie o jakimś konflikcie i ofiarach kolejnym swym przesłaniu w niedzielę 6 marca, kiedy w Kościele prawosławnym obchodzono dzień przebaczania win, patriarcha w Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie w swym kazaniu napad Rosji na Ukrainę uzasadnił nie tylko koniecznością obrony mieszkańców Donbasu przed ukraińskimi represjami, ale starał się wskazać szerszą perspektywę, a jest nią konieczność obrony Ukrainy przez armię rosyjską przed moralnym złem, jakie niesie Zachód. Tak o tym mówił: "Wiosna tego roku została przyćmiona poważnymi wydarzeniami związanymi z pogorszeniem sytuacji politycznej w Donbasie. Przez osiem lat próbowano zniszczyć to, co istnieje w Donbasie. W Donbasie mamy do czynienia z odrzuceniem, fundamentalnym odrzuceniem tak zwanych wartości, które proponują dzisiaj ci, którzy roszczą sobie prawo do władzy nad światem. Dzisiaj jest taki test na lojalność tego rządu, rodzaj przepustki do tego «szczęśliwego» świata, świata nadmiernej konsumpcji, świata widocznej «wolności». Czy wiecie, na czym polega ten test? Test jest bardzo prosty, a zarazem straszny — to parada gejów. Żądania wielu osób, by zorganizować paradę gejów, są testem lojalności wobec tego bardzo potężnego świata; a wiemy, że jeśli ludzie lub kraje odrzucają te żądania, to nie wchodzą do tego świata, stają się mu obcy".Cyryl, jak widzimy, poparł działania wojenne Rosji ze względu na pogardę wobec wartości tzw. Zachodu, którą podziela w równym stopniu z prezydentem Putinem. Dla nich obu Europa Zachodnia z jej wartościami jest kulturą zdeprawowaną i w stanie nieuchronnego marca 2022 r. w homilii wygłoszonej w świątyni Chrystusa Zbawiciela patriarcha Cyryl w ślad za propagandą putinowską oskarżył Zachód o wywołanie wojny w Ukrainie. Powiedział "To jest nikczemne i podłe, aby nastawiać naród przeciwko bratniemu narodowi dla realizacji geopolitycznych celów". Jego zdaniem "kolektywny Zachód" (termin wzięty z propagandy putinowskiej) uzbroił Ukrainę do walki przeciwko swoim rosyjskim braciom. Wszyscy ci, którzy prowadzili propagandę i przyczynili się do "rozszerzenia konfliktu zbrojnego", są "wrogami zarówno Rosji, jak i Ukrainy". "Są oni przeciwni naszej jedności, naszym duchowym korzeniom, a zatem, niezależnie od tego, czy nazywają siebie wierzącymi, czy niewierzącymi, są przeciwni woli Bożej, która zawsze zmierza do pokoju, braterstwa, miłości".Te same argumenty, ale w jeszcze mocniejszej formie, powtórzył Cyryl w liście wysłanym 10 marca do Światowej Rady Kościołów w Genewie. Patriarcha wyjaśnił, że "w latach 90. obiecano Rosji, że jej bezpieczeństwo i godność będą respektowane. Jednak w miarę upływu czasu siły jawnie uznające Rosję za swojego wroga zbliżały się do jej granic. Rok po roku, miesiąc po miesiącu, państwa członkowskie NATO zwiększały swoją obecność wojskową, nie zważając na obawy Rosji, że ta broń może pewnego dnia zostać użyta przeciwko niej. Co więcej, siły polityczne, których celem jest powstrzymanie Rosji, nie zamierzały walczyć z nią same. Planowały użyć innych środków, próbując uczynić z bratnich narodów — Rosjan i Ukraińców — wrogów. Nie szczędzili sił i środków, aby zalać Ukrainę bronią i instruktorami wojennymi. Jednak najstraszniejsza jest nie broń, lecz próba «reedukacji», mentalnego przerobienia Ukraińców i Rosjan mieszkających na Ukrainie na wrogów Rosji" – czytamy w liście przywódcy rosyjskiego Patriarchy Moskwy i Wszechrusi praprzyczyną napięć między Ukrainą a Moskwą był kijowski Majdan w roku 2014, a następnie represje wobec mieszkańców Donbasu, którzy bronili "swojego prawa do posługiwania się językiem rosyjskim, domagając się poszanowania dla swojej tradycji historycznej i kulturowej. Ich głosy pozostały jednak niesłyszane, tak jak tysiące ofiar wśród ludności Donbasu pozostały niezauważone przez świat zachodni" – ubolewa patriarcha Cyryl i dodaje: "Ten tragiczny konflikt stał się częścią zakrojonej na szeroką skalę strategii geopolitycznej, której celem jest przede wszystkim osłabienie Rosji. A teraz przywódcy Zachodu nakładają na Rosję takie sankcje gospodarcze, które będą szkodliwe dla wszystkich. Ich intencje są oczywiste — mają przynieść cierpienie nie tylko rosyjskim przywódcom politycznym i wojskowym, ale przede wszystkim narodowi rosyjskiemu. Rusofobia rozprzestrzenia się w świecie zachodnim w niespotykanym dotąd tempie" – stwierdza przywódca rosyjskiego prawosławia, zapewniając o swych modlitwach o "jak najszybsze zaprowadzenie trwałego pokoju opartego na sprawiedliwości".Klęska polityki Cyryla w świecie prawosławnymNapad Rosji na Ukrainę skutkuje olbrzymim spadkiem autorytetu Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w skali świata, a także w tej jego części, która obecna jest na Ukrainie. Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego metropolita Onufry potępił agresję. Ponadto eparchie ukraińskie jedna po drugiej przestały wymieniać podczas liturgii imię patriarchy moskiewskiego Cyryla, Geografia "niewymieniania" dotyczy obecnie około jednej trzeciej diecezji tego Kościoła. Odwieczna ostoja "Ruskiego świata" – Ławra Poczajowska na Wołyniu – również przestała wspominać Cyryla w czasie liturgii, a w innych Ławrach – Kijowsko-Pieczerskiej i Świętogórskiej – imię Cyryla wymienia się skrótowo, bez przysługujących mu pompatycznych od tego ponad 300 ukraińskich duchownych, na czele z rzecznikiem UKP MP ks. mitratem Mykołą Danilewyczem, napisali list otwarty do zwierzchników innych lokalnych Kościołów prawosławnych o powołanie sądu kościelnego dla osądzenia postawy i działań patriarchy Cyryla. Wcześniej, jeszcze w styczniu br., Teodor, patriarcha aleksandryjski, poprosił pentarchię, czyli starożytnych patriarchów wschodnich (kanstantynopolskiego, antiocheńskiego, jerozolimskiego i arcybiskupa Cypru), o zebranie się w celu osądzenia kościelnego wtargnięcia Patriarchatu do Afryki, od nieomal 18 wieków stanowiącej terytorium kanoniczne Patriarchatu Aleksandryjskiego. A to dlatego, że w grudniu 2021 r. Rosyjski Kościół Prawosławny – w ramach polityki rozszerzania swych wpływów w światowym prawosławiu – utworzył swój egzarchat patriarszy w Afryce. W ramach nowego egzarchatu utworzono dwie eparchie (diecezje): kairską i północnoafrykańską oraz johannesburską i południowoafrykańską. W skład pierwszej jednostki weszło 29 krajów, w skład drugiej – 23. Na czele nowej struktury z tytułem metropolity klińskiego stanął 53-letni Rosjanin abp Leonid (Gorbaczow).Te dwa apele o sądowe potępienie działań patriarchy moskiewskiego, wraz z deklaracją teologów prawosławnych z Wołosu, potępiającą – Russkij mir – jako herezję, wystarczają, aby zrozumieć, że nie tylko Cyrylowi rozsypuje się jego Kościół w Ukrainie, ale i pozycja Moskwy w światowym prawosławiu. Bez wątpienia od rozstrzygnięć, jakimi zakończy się wojna toczona przez Rosję przeciw Ukrainie, będzie zależeć ostateczna decyzja sądu pentarchii określająca przyszłość nie tylko patriarchy Cyryla, ale i rosyjskiego prawosławia, wewnątrz światowego prawosławia. Ale niezależnie od tego, czy do niej dojdzie, to stopniowo poszczególne parafie Cerkwi moskiewskiej w Ukrainie będą przechodzić do autokefalicznego Prawosławnego Kościoła zależna od Patriarchatu Moskiewskiego będzie coraz słabsza, a Cerkiew ukraińska stanie się głównym Kościołem nie tylko w Ukrainie, ale i w tej części świata. W dalszej konsekwencji to właśnie Prawosławny Kościół Ukrainy – a nie Patriarchat Moskiewski – stanie się głównym ośrodkiem dialogu ekumenicznego na Wschodzie i partnerem dla wszystkich innych wyznań. Taka najprawdopodobniej będzie cena, jaką przyjdzie zapłacić Rosyjskiemu Kościołowi Prawosławnemu za proputinowską politykę patriarchy Cyryla oraz za wierność ideologii "Ruskiego miru".Data utworzenia: 20 kwietnia 2022, 19:26Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie tutaj. Pieśń patriotyczna z 1981 r. związana z ruchem pierwszej Solidarności. Śpiewana w okresie stanu wojennego podczas Mszy św. w intencji Ojczyzny. Najbardziej znane nabożeństwa odprawiane były przez ks. Jerzego Popiełuszkę w kościele św. Stanisława Kostki w WarszawieJerzy Popiełuszko podczas mszy. Ze zbiorów Andrzeja Iwańskiego. Źródło: Cyfrowe Archiwum Pamiątek Licencja: CC BY-SA PLJerzy Aleksander (Alfons) Popiełuszko (1947-1964) [1] był polskim duchownym rzymskokatolickim, franciszkańskim tercjarzem, kapelanem warszawskiej „Solidarności” i obrońcą praw człowieka. Pochodził z chłopskiej rodziny z Podlasia, bardzo religijnej i kultywującej tradycje patriotyczne. W 1965 roku wstąpił do Wyższego Metropolitarnego Seminarium Duchownego w Warszawie. W latach 1966-68 odbył zasadniczą służbę wojskową w specjalnej jednostce dla kleryków w Bartoszycach (54 Batalion Ratownictwa Terenowego[2]). Skutkiem zaostrzonego rygoru służby były kłopoty zdrowotne, które dręczyły go do końca życia. W 1971 roku zmienił imię Alfons na Jerzy Aleksander. 28 maja 1972 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk Prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego. W pierwszych latach pełnił posługę w Aninie, Ząbkach oraz w warszawskim kościele Dzieciątka Jezus. W 1978 roku z powodu słabego zdrowia ksiądz Popiełuszko został przeniesiony do parafii przy kościele akademickim Św. Anny w Warszawie. Prowadził tam konwersatoria i rekolekcje dla studentów medycyny. Odprawiał również comiesięczne nabożeństwa dla średniego personelu medycznego. Z uczestniczących w nich osób Popiełuszko organizował opiekę medyczną w czasie dwóch pierwszych polskich pielgrzymek Jana Pawła II. Nadmiar wyczerpującej pracy kolejny raz nadwyrężył jego zdrowie i w maju 1960 roku został przeniesiony do kościoła Św. Stanisława Kostki, w którym prowadził duszpasterstwo medyczne. Od sierpnia 1980 ksiądz Jerzy Popiełuszko był związany ze środowiskami robotniczymi i aktywnie wspierał „Solidarność”. Prowadził wówczas msze w Hucie „Warszawa”. Po wprowadzeniu Stanu Wojennego organizował akcje charytatywne oraz pomoc dla prześladowanych i ich rodzin. Od 28 lutego 1982 roku prowadził Msze za Ojczyznę (w każdą ostatnią niedzielę miesiąca), przyciągające coraz więcej uczestników. Swoje duszpasterstwo opierał na przesłaniu „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”.Papież Jan Paweł II nad grobem księdza Jerzego Popiełuszki w Warszawie. Źródło: Polska Akademia UmiejętnościOdwagą i niezłomną postawą ksiądz Popiełuszko zyskał wielki autorytet i popularność, tak w Warszawie jak i w całej Polsce. 19 maja 1983 roku poprowadził pogrzeb zamordowanego przez MO Grzegorza Przemyka[3]. W tym samym roku organizował Pielgrzymkę Ludzi Pracy na Jasną Górę w Częstochowie. Władze komunistyczne uznały działalność księdza Popiełuszki za zagrożenie. Stał się wówczas celem oszczerczych ataków propagandowych („np. prowokacja na Chłodnej”). Nasilenie tej akcji przypadło na początek września 1984 roku. 13 października doszło do pierwszej, nieudanej próby porwania. Wobec eskalacji zagrożenia i problemów zdrowotnych księdza Prymas Józef Glemp 16 października zaproponował Popiełuszce wyjazd na studia do Rzymu. Ksiądz postanowił jednak zostać w Polsce. 19 października został porwany przez grupę funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, po czym torturowany i bestialsko zamordowany. Ciało wrzucono do Wisły przy zaporze we Włocławku. Wyłowiono je 30 października. Pogrzeb księdza Jerzego odbył się 3 listopada 1984 roku w Warszawskie. Był wielką manifestacją antykomunistyczną, która zgromadziła – według różnych ocen – od 600 tysięcy do miliona osób. 6 czerwca 2010 roku w Warszawie ogłoszono księdza Jerzego Popiełuszkę błogosławionym Kościoła bezpośrednich sprawców zamordowania (oficerowie MSW – Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski) księdza Jerzego trwał od 27 grudnia 1984 do 7 lutego 1985 roku. Skazano ich na kary od 14 do 25 lat pozbawienia tekstuPieśń „Ojczyzno ma” jest w swoim klimacie i stylistyce połączeniem hymnu maryjnego z żałobnym lamentem o treści patriotycznej. To pieśń „ludu” rozpaczającego nad niedolą swojej Ojczyzny, ale też niezłomnie wierzącego w jej rychłe odrodzenie. Pierwsza zwrotka jest przypomnieniem polskich walk o niepodległość („tyle raz pragnęłaś wolności”) i związanych z nimi represji „katów”. Zwraca też uwagę na to, że kiedyś Ojczyznę „dławili” obcy, a dzisiaj „brata zabija brat”. Jest to odwołanie się do bratobójczego charakteru ówczesnego konfliktu, który rozdzierał nie tylko naród, ale często także polskie rodziny. Powtarzany po każdej zwrotce refren jest lamentem nad cierpieniami Ojczyzny. Kolejna zwrotka rozpoczyna się wizją polskiego białego orła, skrępowanego „krwawym łańcuchem”. Kontrapunktuje z nią „wolności dzwon” zwiastujący rychłe rozerwanie więzów. Aby zrozumieć symbolikę tej zwrotki należy osadzić ją w historycznym kontekście – czasie pierwszej „Solidarności” i powszechnej nadziei na odzyskanie przez Polskę wolności. Trzecia zwrotka odwołuje się do „Królowej Polskiej Korony”. Mamy tutaj połączenie typowej dla poezji patriotycznej personifikacji „Matki – Ojczyzny” z religijną postacią Matki Boskiej, często nazywanej w polskiej tradycji religijnej „Królową Polski”. Zwrotka jest błaganiem cierpiącego ludu o wolność, pokój i miłość, które pozwolą mu wiernie stać przy swojej „Matce”. Czwarta zwrotka ponawia zawołanie do „Królowej Polski”, która jest „wolnością i nadzieją w niewoli”. Aby to zrozumieć musimy przypomnieć sobie szczególną rolę Kościoła katolickiego w tamtym czasie. Wobec komunistycznego ucisku tworzył on wspólnotę, która była z jednej strony schronieniem przed opresją, a z drugiej dawała właśnie tak bardzo potrzebną nadzieję. Ostatniej zwrotce historia dopisała szczególną wymowę. Opisuje ona śmierć „pasterza – kapłana”, co możemy uznać za przypomnienie ofiary polskich księży mordowanych w czasie II Wojny oraz tych, którzy zginęli we wcześniejszych latach PRL-u. Pieśń powstała jeszcze za życia księdza Jerzego, ale jego tragiczna śmierć nadała jej wstrząsający charakter nieoczekiwanego Piotr Pacak[1]Jerzy Aleksander Popiełuszko, wcześniej Alfons Popiełuszko[b] (ur. 14 września 1947 w Okopach, zm. 19 października 1984 we Włocławku) – polski duchowny rzymskokatolicki, tercjarz franciszkański, kapelan warszawskiej „Solidarności”, obrońca praw człowieka w PRL, zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, błogosławiony i męczennik Kościoła katolickiego. Pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego. Strona na Wikipedii, Portal tematyczny na stronie IPN, Jerzy Popiełuszko – posłaniec prawdy. Film na Zwycięzcy nie umierają – film na Youtube, Jestem gotowy na wszystko – film na Youtube, Jak zginął ksiądz Jerzy – film na o 54 Batalionie na repozytorium[3]Grzegorz Przemyk (ur. 17 maja 1964 w Warszawie, zm. 14 maja 1983 tamże) – polski poeta, syn poetki Barbary Sadowskiej i Leopolda Przemyka. Uczeń XVII LO im. Frycza Modrzewskiego. Został pobity przez milicjantów, co doprowadziło do jego śmierci. Strona na Wikipedii Najważniejsze w poniższym artykule: 11 listopada obchodzi się w Polsce Święto Niepodległości. w tym roku będzie to już 103. rocznica odzyskania wolności. Jest to dzień ustawowo wolny od pracy. Dla uczczenia święta tego dnia odbywają się uroczystości z najwyższymi przedstawicielami władz państwowych. Obchodom często towarzyszy śpiewanie pieśni patriotycznych. Do najpopularnieszych piosenek na 11 listopada należą Rota, My, pierwsza brygada czy O mój rozmarynie. Święto niepodległości: piosenki na 11 listopada. 11 listopada obchodzimy w Polsce Narodowe Święto Niepodległości, które zostało ustanowione dla upamiętnienia odzyskania niepodległości w 1918 roku. Tego dnia prawie 103. lata temu podpisany został rozejm w Compiègne kończący I wojnę światową, a dzień wcześniej do Warszawy z niemieckiego więzienia powrócił Józef Piłsudski. Wówczas w kraju zapanowała euforia i po raz pierwszy od 123 lat Polacy poczuli wolność. Dla uczczenia tych wydarzeń 11 listopada co roku odbywają się liczne uroczystości państwowe, z udziałem najważniejszych przedstawicieli władz. Oficjalne obchody Dnia Niepodległości mają miejsce na placu marsz. Józefa Piłsudskiego w Warszawie, przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Ceremonii zazwyczaj towarzyszą przemówienia, uroczysta zmiana warty oraz śpiewanie pieśni patriotycznych o niepodległości. Poniżej przedstawiamy piosenki na 11 listopada, które uchodzą za najpiękniejsze i cieszą się największą popularnością. Sprawdź: Dni wolne od szkoły 2021/2022 Pieśni patriotyczne na Święto Niepodległości [teksty] Pieśni patriotyczne mają szczególne znaczenia dla historii narodu. Stanowią rodzaj kroniki, która rejestruje wszystkie najważniejsze i najbardziej podniosłe wydarzenia z przeszłości, mające kluczowe znaczenia dla kraju i obywateli. Historia Polski pełna jest dramatycznych i bolesnych momentów, które często znajdowały wyraz w pieśniach. Zazwyczaj są to melodie bardzo poważne, wzniosłe i wzruszające, ponieważ przypominają o poświęceniu i ofierze walczących za kraj. Piosenki na 11 listopada również mają bardzo podniosły charakter, opisują ciężki żołnierki los i trudną sytuację kraju ogarniętego wojną. Często przyjmują marszową nutę, ponieważ były śpiewane przez żołnierzy idących do walki. Ponieważ Święto Niepodległości jest wydarzeniem szczęśliwym, to wśród wykonywanych z tej okazji utworów patriotycznych można odnaleźć też pieśni radosne. Poniżej znajdują się piosenki z okazji 11 listopada wraz z tekstem. My, pierwsza brygadaLegiony to – żołnierska nuta,Legiony to – straceńców los,Legiony to – rycerska buta,Legiony to – ofiarny Pierwsza Brygada,Strzelecka gromada,Na stos, rzuciliśmySwój życia los,Na stos, na stos!Mówili żeśmy stumanieni,Nie wierząc nam, że chcieć to móc,Laliśmy krew osamotnieni,A z nami był nasz drogi Pierwsza Brygada…O ileż mąk, ileż cierpienia,O ileż krwi, przelanych łez,Pomimo to nie ma zwątpienia,Dodaje sił wędrówki Pierwsza Brygada…Nie chcemy dziś od was uznania,Ni waszych mów, ni waszych łez,Skończyły się dni kołatania,Do waszych głów, do waszych Pierwsza Brygada …Legiony to – są Termopile,Legiony to – rozpaczy głos,Legiony – słońce na mogile,Legiony – krwawych ofiar Pierwsza Brygada …Pamięta wszak Warszawa chwile,Gdy szarych garść legunów szła,Rzucili nam: „germanofile”,Z oka spłynęła gorzka Pierwsza Brygada …Inaczej się dziś zapatrująI trafić chcą do naszych dusz,I mówią, że nas już szanują,Lecz właśnie czas odwetu już!My, Pierwsza Brygada…Umieliśmy w ogień zapałuMłodzieńczych wiar rozniecić skry,Nieść życie swe dla ideałuI swoją krew i marzeń Pierwsza Brygada…Potrafim dziś dla potomnościOstatki swych poświęcić dni,Wśród fałszów siać siew szlachetnościMiazgą swych ciał, żarem swej Pierwsza Brygada… RotaNie rzucim ziemi skąd nasz ród!Nie damy pogrześć my naród, polski lud,Królewski szczep damy, by nas zgnębił wróg!Tak nam dopomóż Bóg!Tak nam dopomóż Bóg!Do krwi ostatniej kropli z żyłBronić będziemy ducha,Aż się rozpadnie w proch i w pyłKrzyżacka nam będzie każdy próg!Tak nam dopomóż Bóg!Tak nam dopomóż Bóg!Nie będzie Niemiec pluł nam w twarzNi dzieci nam germanił,Orężny stanie hufiec nasz,Duch będzie nam gdy zabrzmi złoty róg!Tak nam dopomóż Bóg!Tak nam dopomóż Bóg!Nie damy miana Polski zgnieśćNie pójdziem żywo w trumnęNa Polski imię, na jej cześćPodnosi czoła ziemi dziadów wnuk!Tak nam dopomóż Bóg!Tak nam dopomóż Bóg! O mój rozmarynieO mój rozmarynie rozwijaj się,o mój rozmarynie rozwijaj do dziewczyny, pójdę do jedynejZapytam do dziewczyny, pójdę do jedynejZapytam jak mi odpowie: nie kocham cię,A jak mi odpowie nie kocham werbują, strzelcy maszerująZaciągnę werbują, strzelcy maszerująZaciągnę mi konika cisawego,Dadzą mi konika ostrą szabelkę, i ostrą szabelkęDo boku ostrą szabelkę, i ostrą szabelkęDo boku mi kabacik z wyłogami,Dadzą mi kabacik z czarne buciki i czarne bucikiZ czarne buciki i czarne bucikiZ mi manierkę z gorzałczyną,Dadzą mi manierkę z nie tęsknił, ażebym nie tęskniłZa nie tęsknił, ażebym nie tęskniłZa z okopów na bagnety,Pójdziemy z okopów na mnie ukłuje, śmierć mnie ucałujeAle nie mnie ukłuje, śmierć mnie ucałujeAle nie ty. Szara piechotaNie noszą lampasów, lecz szary ich strój,Nie noszą ni srebra, ni złota,Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,Piechota, ta szara w pierwszym szeregu podąża na bój,Piechota, ta szara Maszerują strzelcy, maszerują,Karabiny błyszczą, szary strój,A przed nimi drzewce salutują,Bo za naszą Polskę idą w bój!Idą, a w słońcu kołysze się stal,Dziewczęta zerkają zza płota,A oczy ich dumnie utkwione są w dal,Piechota, ta szara oczy ich dumnie utkwione są w dal,Piechota, ta szara strzelcy, maszerują…Nie grają im surmy, nie huczy im róg,A śmierć im pod stopy się miota,Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój:Piechota, ta szara w pierwszym szeregu podąża na bój:Piechota, ta szara strzelcy, maszerują… Białe różeRozkwitały pąki białych róż,Wróć, Jasieńku, z tej wojenki już,Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat,Dam ci za to róży najpiękniejszy ja ci idącemu w bój,Białą różę na karabin twój,Nimeś odszedł, mój Jasieńku, stąd,Nimeś próg przestąpił, kwiat na ziemi stepem nieprzejrzana mgła,Wiatr w burzanach cichuteńko zima, opadł róży kwiat,Poszedł w świat Jasieńko, zginął za nim przekwitły pąki białych różprzeszło lato jesień zima jużCóż ci teraz dam, Jasieńku, hej,Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny dziewczyno ułan w boju padłchoć mu dałaś białej róży kwiatczy nieszczery był twej dłoni darczy też może wygasł twego serca pustym polu zimny wicher dmiejuż nie wróci twój Jasieńko , nieśmierć okrutna zbiera krwawy ludzakopali Jasia twego w ciemny nic nie trzeba już,Bo mu kwitną pąki białych róż,Tam pod jarem, gdzie w wojence padł,wyrósł na mogile białej róży rozpaczaj, lube dziewczę, nie,W polskiej ziemi nie będzie mu będzie trud i znój,Za Ojczyznę poległ ukochany twój. 11 listopada: piosenki patriotyczne dla dzieci Chociaż 11 listopada jest dniem ustawowo wolnym od pracy i szkoły, to w wielu placówkach organizuje się uroczyste obchody w postaci apeli, na kilka dni przed oficjalną datą. Podczas uroczystości uczniowie mają okazję poznać genezę Święta Niepodległości i dowiedzieć się więcej o historii kraju. W tym celu również świetnie sprawdzą się piosenki niepodległościowe. W ramach obchodów można zaproponować dzieciom wspólne wykonywanie utworów związanych z 11 listopada. Poniżej kilka propozycji. Przybyli ułaniPrzybyli ułani pod okienko, (bis) Pukają, wołają: “puść panienko! “(bis) Zaświecił miesiączek do okienka, (bis) W koszulce stanęła w nim panienka. (bis) “O Jezu, a cóż to za wojacy?” (bis) “Otwieraj! Nie bój się to czwartacy!” (bis) Przyszliśmy napoić nasze konie, (bis) Za nami piechoty pełne błonie.” (bis) “O Jezu! A dokąd Bóg prowadzi?” (bis) “Warszawę odwiedzić byśmy radzi. (bis) Gdy zwiedzim Warszawę, już nam pilno (bis) Zobaczyć to stare nasze Wilno. (bis) A z Wilna już droga jest gotowa, (bis) Prowadzi prościutko aż do Lwowa. (bis) “O Jezu, a cóż to za mizeria?” (bis) “Otwórz no, panienko! Kawaleria.” (bis) “O Jezu! A cóż to za hołota?” (bis) “Otwórz no panienko! To piechota!” (bis) Panienka otwierać podskoczyła, (bis) Żołnierzy do środka zaprosiła. (bis) Hej, chłopcy, bagnet na brońHej, chłopcy, bagnet na broń!Długa droga, daleka, przed nami,Mocne serca, a w ręku karabin,Granaty w dłoniach i bagnet na świt się roztoczy,Wiatr owieje nam oczyI odetchnąć da płucom i rozgorzeć da krwi,I piosenkę, jak tęczę, nad nami roztoczyW równym rytmie marsza: raz, dwa, trzy…Hej, chłopcy, bagnet na broń!Długa droga, daleka, przed nami trud i znój,Po zwycięstwo my, młodzi, idziemy na bój,Granaty w dłoniach i bagnet na noc się nad namiRoziskrzyła gwiazdami,Białe wstęgi dróg w pyle, długie noce i dni,Nowa Polska, Zwycięska, jest w nas i przed namiW równym rytmie marsza: raz, dwa, trzy…Hej, chłopcy, bagnet na broń!Bo kto wie, czy to jutro, pojutrze, czy dziśPrzyjdzie rozkaz, że już, że już trzeba nam iść…Granaty w dłoniach i bagnet na broni! Hej, hej, uładni,Ułani, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami panienka i niejedna wdowa,zobaczy ułana, kochać by hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami umierała, jeszcze się pytała:czy na tamtym świecie, ułani, będziecie?Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami ma takiej wioski, nie ma takiej chatki,gdzie by nie kochały ułana hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami ma takiej chatki ani przybudówki,gdzie by nie kochały ułana hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami ułan, jedzie, konik pod nim pląsa,czapkę ma na bakier i podkręca wąsa,Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami ułan, jedzie, szablą pobrzękuje,uciekaj, dziewczyno, bo cię hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami niech pocałuje, nikt mu nie zabrania,wszak on swoją piersią Ojczyznę hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci. Piosenka na 11 listopada do przedszkola Wśród pieśni patriotycznych znajdzie się także piosenka dla przedszkolaków z okazji 11 listopada. “Co to jest niepodległość” to utwór, który przybliży najmłodszym znaczenie Święta Niepodległości i pomoże zrozumieć, czym ona jest. Co to jest niepodległośćKiedyś Rosja Austria i PrusyNa Polskę mieli chytre zakusyNiestety w końcu im się udałoI zagrabili Polskę całąPrzez długie 123 lataNie było nas na mapie świataI jak to czasem mówią dorośliWtedy nie było niepodległościCo to jest niepodległośćTeraz wiem już na pewnoKażde dziecko dziś wołaTo polski dom polska szkołaCo to jest niepodległośćTeraz wiem już na pewnoZaraz po I wojnie światowejPowstały piękne mapy już noweTak właśnie nasza historia biegłaŻe Polska dzisiaj jest niepodległaCo to jest niepodległośćTeraz wiem już na pewnoKażde dziecko dziś wołaTo polski dom polska szkołaCo to jest niepodległośćTeraz wiem już na pewnoJedenasty listopada 1918Zapamiętamy już na zawszeJedenasty listopada 1918Zapamiętamy już na zawszeCo to jest niepodległośćTeraz wiem już na pewnoKażde dziecko dziś wołaTo polski dom polska szkołaCo to jest niepodległośćTeraz wiem już na pewno Pieśni na Święto Niepodległości w kościele Z okazji Święta Niepodległości pieśni niepodległościowe wykonywane są także w kościołach podczas mszy. Uroczystym ceremoniom bardzo często towarzyszą piosenki na 11 listopada nawiązujące do walki Polaków o wolność. Poniżej przedstawiamy kilka najpopularniejszych religijnych pieśni patriotycznych na 11 listopada. Boże, coś PolskęBoże, coś Polskę przez tak liczne wieki Otaczał blaskiem potęg i chwały, Coś ją osłaniał tarczą swej opieki Od nieszczęść, które przygnębić ją miały, ref: Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie! Ty, któryś potem tknięty jej upadkiem Wspierał walczących za najświętszą sprawę, I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem W nieszczęściach samych pomnażał jej sławę. Przed Twe ołtarze…Niedawnoś wolność zabrał z polskiej ziemi, A łez, krwi naszej popłynęły rzeki, Jakże to musi być okropnie z tymi, Którym ojczyznę odbierasz na wieki. Przed Twe ołtarze … Wróć nowej Polsce świetność starożytną, Użyźnij pola, spustoszałe łany, Niech szczęście, pokój na nowo zakwitną, Przestań nas karać, Boże zagniewany! Przed Twe ołtarze … Boże, którego ramię sprawiedliwe Żelazne berła władców świata kruszy, Skarć naszych wrogów zamiary szkodliwe Obudź nadzieją w każdej polskiej duszy. Przed Twe ołtarze … Maryjo Polski Królowo i ŚwiataMaryjo, Maryjo, Maryjo, Polski i Świata Królowo, Maryjo, Maryjo, Maryjo, Odmień nasz naród na nowo. Maryjo, Maryjo, Maryjo, Niebieska nasza Królowo, Maryjo, Maryjo, Maryjo, Odmień nasz naród na nowo. Przez Boga wybrana,/bis Matko Przeczysta, Od wieków stworzona, O Matko Chrystusa. Maryjo, Maryjo, Maryjo… Od dawien już dawna,/bis Od wieków Tyś czczona, Pani cudowna, Matko wysławiona. Maryjo, Maryjo, Maryjo… Spoglądasz na nas,/bis Z Twoich ołtarzy, Niebieska Pani, O ślicznej twarzy. Maryjo, Maryjo, Maryjo… Stoisz w kościele,/bis Tutaj przed nami, Pragniesz niewiele, Być razem z nami. Maryjo, Maryjo, Maryjo… Pieśń konfederatów barskichNigdy z królami nie będziem w aliansach, Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi Bo u Chrystusa my na ordynansach Słudzy Maryi! Więc choć się lęka świat i zadrży słońce, Chociaż się chmury i morza nąsrożą; Choćby na smokach wojska latające Nas nie zatrwożą! Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami! Więc nie dopuści upaść żadnej klęsce. Wszak póki On był z naszymi ojcami. Byli zwycięzce! Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę. Nie uklękniemy przed mocarzy władzą; Wiedząc, że nawet grobowce nas same Bogu oddadzą. Ze skowronkami wstaliśmy do pracy I spać pójdziemy o wieczornej zorzy; Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy I hufiec Boży. Bo kto zaufał Chrystusowi Panu I szedł na święte kraju werbowanie, Ten de profundis z ciemnego kurhanu, Na trąbę wstanie. Bóg jest ucieczką i obroną naszą! Póki On z nami, całe piekła pękną! Ani ogniste smoki nas ustraszą Ani ulękną. Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek. Ani zhołdują żadne świata hołdy: Bo na Chrystusa my poszli werbunek Na jego żołdy. Rodzice pytają o piosenki na 11 listopada: Jakiego zaboru dotyczy ten utwór: “nie rzucim ziemi skąd nasz ród; nie damy pogrześć mowy; polski my naród, polski lud, królewski szczep piastowy”?To fragment Roty, utworu Marii Konopnickiej, który dotyczy zaboru pruskiego. CZĘSTOCHOWSKIE WIERSZE. W PARYŻU, W MIEŚCIE FRANCUSKIEM, PISANE, A CZYTELNIKOM «WIARUSA», NA NOWY ROK 1851[1]. Za siwemi wołami, Za rogatemi, Po mokrym lesie, z psami, Z psami chadzam żółtemi. Jeden zowie się Brysio, A drugi, bury, Mysio, A jest i suka w łaty, Co po rżysku, po złotem, Szuka myszy kosmatéj, Kretów szuka pod płotem. Tak ja chadzam od zorzy, Kiedy koguty pieją Na dzień, na dzionek boży, Wierzby we mgle bieleją Jakby szare chmureczki, I rosy drobne pacioreczki, I niknące gwiazdeczki... Bo nie jestem parobek, Ale chłopiec dorobek, Woły pasać wiem jako, I grabić ladajako, Grabić siano w kopy. Znosić snopy!... Sierpem jasnym w ząbeczki, Ani gładkiemi cepy Nie potrafię; bez sprzeczki Łeb rozbiłbym w czerepy, Albo zaciął się w palec, I spadłby, jak padalec. Umiem kopać motyką, I wykręcać fujary, I lipowe drzeć łyko, I spać w cieniu, jak stary, I ogień robić w lesie W nocy, w nocy! Aż sowa dziwuje się I wiatrowie głębocy, Co dym niosą do góry I składają na chmury. Uczę się też czytania I wiem, że O jak bania Lub jak koło uu woza, Że A jak szczyt u chaty, Że I jak gibka łoza, Że E jak dziad szczerbaty, Że U jak wół rogaty Albo jak przewrócona Dua[2], gdy wyprzężona... Wiem, że Bóg jest na niebie, Co gospodarzy światem I zna wszystko u siebie, I to, co drzewem, i co kwiatem, I co dniem, i co nocą, I jak gwiazdy się złocą... I że myśli o chlebie Dla wszystkiego na świecie, A nie myśli dla siebie! I że urodził się, jak dziecię Najbiedniejsze w stajence. Choć jest świata dziedzicem, Że umarł za nas w męce Na krzyżu z bladem licem I w koronie cierniowej. Ach, włożyli go, płacząc, Do czeluści grobowej, Zamykając i znacząc, Bo się bali, jak zbóje, Czy kto ich nie szpieguje. I tak trzy dni przeżyli Ludzie źli, dawni żydzi, Myśląc, że się pozbyli Tego, co wszystko widzi, I że Boga zabili, I że słońce zgasili, I że nikt ich nie słyszy, Że krew od nich nie cuchnie, I że się to uciszy, Że ta powieść nie gruchnie! Aż na trzeci dzień rano Zadrżał kamień na grobie, I grzmot wielki słyszano, I Bóg w żywej osobie Wstał z chorągwią rozwianą. Wstał w jasności słonecznéj, Od wszystkiego bezpieczny, I przebite wzniósł dłonie, I podarte wzniósł skronie, I bok, dzidą przeszyty. I szedł wgórę, w błękity, Żeby ludzie widzieli, Że nikt nie jest zabity, Tylko ziemia go dzieli, Tak, jak ziarno zasiane W bruzdy, w groby orane, Co odrasta znów kłosem, Aż kłos zwolna mężnieje, I obrasta aż włosem, I siwieje, bieleje. I człek taki kłos ścina, I cepem go biczuje, Bo to boża spuścina, I to Bóg nam sprawuje, Bo on myśli o chlebie Dla wszystkiego, prócz siebie. O mój Boże, mój Boże. Co nasiałeś tu duszek! Kiedyś leżał w oborze, Chwalił Ciebie pastuszek I, jak dzisiaj w niedzielę, Kiedy ludzie w kościele, Tak nie myślał o wołach, Tylko odbiegł wszystkiego, Rozkochał się w aniołach, I już nie chciał niczego! I wesoło mu było! Jakby napił się nieba, Jakby mu się nakryło Stół i dało się chleba Z przenajzłotszej pszenicy, W najpiękniejszej kaplicy! Wedle krzyża jak biegę, Albo świętej figury, Co wystaje na chmury, To coś więcej postrzegę, To coś we mnie się modli, To coś dysze: O Boże! Tobie ręce przebodli, A dosiewasz wciąż zboże... I znów mówię: o Boże! Bo, jak człowiek zasieje, To ma ino nadzieję, Ale nie wie, co w roli Ziarna one rozwija, I dlaczego z fasoli Nie wyrasta lilija, Albo owies z pszenicy, Albo róża z bylicy. Tylko w swoim porządku, Jak sobota po piątku, Po sobocie niedziela, Wszystko się tam skościela. A to człowiek nie robi, Tylko k’temu sposobi. A czy wiecie, gdzie byłem, Gdzie się tego uczyłem? A czy wiecie?... nie wiecie: Częstochowskie ja dziecię, Stamtąd idę piechotą, Choć daleko, z ochotą! Tam na desce zleconej Jest bo obraz święcony Matki Boskiej cudownéj, Gdzie lud płacze wędrowny. A ta deska skąd, wiecie? Oj, ze stołu, gdzie jadał Nasz Pan Jezus, i siadał Za tym stołem, tu, w świecie. I to polskie ją króle, Przez armaty i kule, Przez pogańskie pałasze Tam przynieśli, jak nasze. Tam też cuda się dzieją, Tam też modlą się księża I na modłach siwieją. Tam jest wiele oręża, Najostrzejszych pałaszy, I chorągwi tak wiele, Że się wszystko przestraszy, Co nie klęknie w kościele. Tam są jakby tysiące Wojska, które jest śpiące Pod kościołem głęboko. Gdzie nikt dostać nie może, Ani żadne ich oko Nie dopatrzy, prócz boże. Tam zasiane są kule I mosiężne armaty, I bogactwa w szkatule; Ale nikt z nich bogaty, Nikt Wielmożny nie będzie. Tylko taki, któremu Nic się z nieba uprzędzie, A nie spyta się: «Czemu?» Tylko pójdzie za nicią, Ułowiony, jak siécią, I nie zerwie przędziwa, I nie spląta ogniwa. Taki w skałę przecieknie, Gdzie złocisto i pięknie, Gdzie jest dużo mieszkania I śpiącego żołnierza W żelazności ubrania, Gdzie się jeden przymierza, Jakby już miał wycelić, Drugi jakby wystrzelić, Trzeci jakby z pochewki Szablę ciągnął, a czwarty Jakby zdmuchał z panewki, Piąty jakby strzegł warty. To jest wszystko tam w głębi, Aż czuć, chodząc po ziemi, Aż cię zgrucha, zgołębi Skrucha łzami żywemi. Aż upadniesz kolanem Jakby drzewem złamanem, I zanucisz: «O, Matko Zbawiciela naszego!» Toć jest modlić się czego, A modlim się tak rzadko! A to wszystko rycerstwo, A to wszystko żołnierstwo, Co śpi w głębi, to owe, Co krew lało dla wiary, Całe w sobie krzyżowe. Jak zwinięte sztandary, Każdy cicho leżący, Każdy w sobie myślący... Cyprjan z Głuchów pod Warszawą. Rozważania Drogi Krzyżowej z papieżem Franciszkiem podczas 31. ŚDM w Krakowie; 29 lipca 2016 r. Stacja I - Jezus skazany na śmierć Podróżnych w dom przyjąć V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Łukasza: Kiedy dopełnił się czas Jego wzięcia z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy, i wysłał przed sobą posłańców. Ci przyszli do jakiegoś miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. (Łk 9,51–53) Panie Jezu, już na początku swej drogi do Jerozolimy, a więc ku śmierci, zostałeś odrzucony – nie przyjęto Cię. Bo byłeś obcy! Bo należałeś do innego narodu, wyznającego inną religię. Odmówiono Ci gościny –Człowiekowi zmierzającemu ku śmierci. To wszystko, Panie, brzmi przerażająco znajomo – jakby było wprost zaczerpnięte z naszych gazet, przypomina sytuacje z naszych ulic. Odmawiamy gościny ludziom, którzy szukając lepszego życia, a czasami po prostu ratując życie (zagrożone śmiercią), pukają do drzwi naszych krajów, kościołów i domów. Są nam obcy, widzimy w nich wrogów, boimy się ich religii. I ich biedy! Zamiast gościny – znajdują śmierć: u wybrzeży Lampedusy, Grecji, w obozach dla uchodźców. Odmowa przyjęcia łatwo staje się prawdziwym wyrokiem śmierci. Na nich. Zatem i na Ciebie! W ostatnich kilku latach zostałeś skazany na śmierć w osobach 30 tysięcy uchodźców. Skazany – przez kogo? Kto się podpisze pod tym wyrokiem? Jestem przybyszem – mówisz do nas dzisiaj – nie mam miejsca, gdzie bym głowę mógł oprzeć, urodziłem się w stajni – bo nie przyjęto mnie do gospody. Znam gorzki smak udawanej gościny – jak u faryzeusza Szymona, który nie podał Mi ani wody do obmycia nóg, ani oliwy na spieczoną upałem głowę. Przypominasz nam o uczniach z Emaus: gdy zaprosili Nieznajomego do stołu, otwarły się im oczy i poznali Ciebie! I my prosimy: Otwórz nam oczy! Daj się rozpoznać! W przybyszach, którzy nagle znaleźli się obok nas. W bezdomnych, śpiących na naszych dworcach, w bramach naszych domów, w kanałach, pod mostami. Ty żyjesz – w każdym przybyszu. I królujesz – jako potrzebujący, na wieki wieków. Amen. Stacja II - Jezus podejmuje krzyż Głodnych nakarmić V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Marka: Jezus ujrzał wielki tłum. Uczniowie rzekli: "Odpraw ich! Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia." Lecz On im odpowiedział: "Wy dajcie im jeść". Rzekli Mu: "Mamy za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?". Spytał: "Ile macie chlebów?". Rzekli: "Pięć i dwie ryby". (Mk 6,34–38) Czego najbardziej potrzebujemy, żeby zmierzyć się z krzyżem, na przykład z krzyżem głodu naszych sióstr i braci? Zwykle myślimy jak Apostołowie: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba. Dwieście denarów! Siedmiomiesięczna pensja!? Skąd naraz wziąć taką sumę!? Ten krzyż nas przerasta. Pozornie bezradni, wynajdujemy rozwiązania przerzucające problem na innych: Niech idą do okolicznych osiedli i wsi i kupią sobie. Ty jednak mówisz: Wy dajcie im jeść! I pytasz: Ile macie chlebów? Pytasz nie o to, czego nie mamy, lecz o to, co mamy! I czy potrafimy się podzielić tym, co mamy: pięcioma chlebami i dwiema rybami. Nie pytasz, czy to wystarczy dla tak wielu – pytasz, czy się tym podzielimy! I oto zaczynamy rozumieć. Skąd bierze się na świecie głód? Nie z braku chleba, lecz z braku solidarności. W naszym świecie nie brakuje chleba – jedna trzecia produkowanej żywności jest marnowana. Jednocześnie co sześć sekund umiera z głodu dziecko, a dzisiaj – tego wieczoru, blisko miliard ludzi na świecie nie wie, czy jutro będzie miało co jeść. Panie Jezu, chwalimy Cię za wszystkich, którzy niosą miłosierdzie głodnym siostrom i braciom. Dziękujemy za tych, którzy ślubują ubóstwo, by nieść pomoc jeszcze uboższym od siebie. Pokazują, że – aby pomagać –potrzeba nie tyle wielkich środków, ile hojnego serca! Daj nam takie serce – solidarne i zdolne do podzielenia się, również ze swego niedostatku. Przywróć nam także zrozumienie dla postu – nie jako zdrowotnej diety, lecz rzeczywistej praktyki miłości. Na koniec prosimy za tych wszystkich, których krzyż pozwoliłeś nam dostrzec przy rozważaniu tej stacji – za głodujących i za umierających z głodu. Chlebie Żywy! Wspomóż ich! A nam przebacz. Amen. Stacja III - Pierwszy upadek Grzeszących upominać V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Marka: Przyszli do Jezusa z paralitykiem, którego niosło czterech. [...] Jezus [...] rzekł do paralityka: "Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy". [A następnie:] "Wstań, weź swoje łoże i idź do domu". (Mk 2,3nn.) Patrząc na Twój upadek, Jezu, myślę o swoich upadkach – o ciężkich grzechach, które zwaliły mnie z nóg. Już sama pamięć o nich mnie obezwładnia. Nie umiem o własnych siłach przyjść do Ciebie. Jestem sparaliżowany – bardziej niż tamten chory. On przynajmniej pozwolił sobie pomóc – przyjaciele przynieśli go do Ciebie. Ja uciekam ze swoim grzechem w samotność, upomnienie kwituję wzruszeniem ramion lub – częściej – agresją. Dziękuję, że dziś jestem tutaj i słyszę, co mówisz do tamtego sparaliżowanego grzesznika. Mówisz wpierw: Synu (!), a potem dopiero: Odpuszczają ci się twoje grzechy. Nie zaczynasz od grzechów. Nazywasz mnie „synem” – choć myślałem, że nie mam już do tego prawa: Nie jestem już godzien nazywać się Twoim synem; uczyń mnie choćby jednym z najemników. Ty jednak mówisz: "Najemnik? – Nie! Nigdy!" – "Oto twój pierścień, sandały i szata!". Tyle razy przeżyłem to w sakramencie pokuty. Nie upokorzenie, lecz odnalezienie własnej godności! Tyle razy podniosłeś mnie z ziemi! Panie Jezu, bądź uwielbiony w każdym konfesjonale świata. Pełen miłosierdzia. Przebaczający nie siedem i nie siedemdziesiąt siedem, ale siedemset siedemdziesiąt siedem milionów razy. Niemęczący się przebaczeniem. Bądź taki w każdym spowiedniku! Spraw, by sakrament pokuty zawsze i dla każdego był doświadczeniem miłosierdzia i szacunku. Prosimy za tych, którzy z lęku, wstydu czy lekceważenia odkładają spowiedź od lat. Daj im swojego Ducha – który przekonuje nas o grzechu – bo jest nam dany na odpuszczenie grzechów! Prosimy też za tych, których życiowe decyzje oddzielają od sakramentalnego rozgrzeszenia. Działaj w ich sumieniach, pomnażaj ich miłość, daj nam towarzyszyć im w Kościele. Daj nam ukochać Kościół, który nigdy nie jest bezradny wobec grzechu, choć tworzą Go grzesznicy. Święty, Święty, Święty Przyjacielu grzeszników na wieki wieków. Amen. Stacja IV - Jezus spotyka swoją Matkę Strapionych pocieszać V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Księgi Hioba: Szatan obsypał Hioba trądem złośliwym. Hiob wziął więc skorupę, by się nią drapać, siedząc na gnoju. Usłyszeli trzej przyjaciele Hioba o wszystkim, co na niego spadło. Porozumieli się, by przyjść i pocieszać go. Skoro spojrzeli z daleka, nie mogli go poznać. Podnieśli swój głos i zapłakali. Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy. Nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu. (Hi 2,7– Panie Jezu, Ty i Twoja Matka nie mieliście aż tyle czasu, by w milczeniu pobyć ze sobą. Nie dano Wam siedmiu dni i siedmiu nocy. Musiało Wam wystarczyć kilka sekund, spotkanie oczu. I serc. Bez słowa. Bez gestu. Skondensowana intensywność miłości! Jak przyjaciele Hioba, Twoja Matka musiała przyjść, boleć z Tobą i pocieszyć Cię. Ona także zapewne z trudnością Cię rozpoznawała: poranionego, zakrwawionego, dopiero co powstałego z upadku. Tradycja zachowała pamięć o tym miejscu, w którym upadłeś i w którym spotkała Cię Matka. W samym środku kanału przebiegającego przez Jerozolimę i zbierającego wszystkie jej odpady i nieczystości. Boski Hiobie, Jedyny Sprawiedliwy, upadłeś nie na gnój, tylko w sam środek ludzkich brudów. Ty, Pierwszy Pocieszyciel. Jak bardzo sam potrzebowałeś pociechy na swej krzyżowej drodze... Tą pociechą stała się dla Ciebie milcząca współobecność Matki. Czy nie jest tak, że najlepiej pocieszamy strapionych milczącą współobecnością!? Bo współmilczenie nie jest jedynie niemówieniem. Jest raczej wspólnym słuchaniem i oczekiwaniem odpowiedzi od Pana! Tak mówi Pismo: Dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana (Lm 3,26). Maryjo, Pocieszycielko strapionych, chcemy się od Ciebie uczyć miłosiernej, milczącej obecności przy tych, którzy cierpią. Uwielbiamy Cię, Jezu Chryste, i Ciebie, Duchu Święty, Pocieszycielu, który nas pocieszasz w każdym naszym utrapieniu, byśmy mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Ciebie. Amen. Stacja V - Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi Chorych nawiedzać V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Mateusza: Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. [...] Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby. (Mt 8,14–17) Wziąłeś na siebie nasze słabości i nosiłeś nasze choroby. Szymon – przeciwnie: nie chciał wziąć na siebie Twojego krzyża. Nie chciał pomóc. Trzeba go było zmusić... Nie mam prawa go osądzać. Sam równie chętnie uciekam przed chorobami i słabościami innych. Czy nie dlatego, że nie pamiętam, iż Ty pierwszy wziąłeś na siebie każdą z moich chorób i słabości?! Mówisz o sobie: Byłem chory, ja jednak znam Cię przede wszystkim jako Lekarza – posłanego do chorych, nie do zdrowych. Ile to już razy przyszedłeś do mnie w sytuacji mojej choroby. Ile razy podałeś mi dłoń i podźwignąłeś? Z chorób znacznie cięższych niż gorączka: z egoizmu, lenistwa, bezczynności, niewiary w siebie. Nie chcę odmawiać Ci tego, czego sam tyle razy od Ciebie doznałem. Panie Jezu, błogosławimy Cię we wszystkich, którzy pomoc chorym rozeznali nie tylko jako swój zawód, ale jako powołanie. We wszystkich, których najlepiej opisuje pojęcie "służba zdrowia": w lekarzach, pielęgniarkach, pielęgniarzach, wszystkich pracownikach szpitali i przychodni. Wychwalamy Cię za każdego z kapelanów szpitalnych i wspierających ich wolontariuszy. Za zgromadzenia zakonne, których charyzmatem jest posługa chorym. Prosimy dla nich o nowe, liczne powołania. Błogosławimy Cię za lekarzy na placówkach misyjnych i za wszystkich ofiarodawców wspierających ich pracę. Dla siebie prosimy o wrażliwość na osobę każdego chorego. O uzdolnienie do chętnej, niewymuszanej pomocy. O hojność w ofiarowaniu czasu na odwiedziny (w domu, w szpitalu, w domu opieki). I na modlitwę. Amen. Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusową Więźniów pocieszać V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Mateusza: Jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. [...] Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: „Ufaj, córko! Twoja wiara Cię ocaliła". (Mt 9,20–22) Ewangelie nie zapamiętały imienia tej kobiety. Zapamiętała je Tradycja: Weronika! To właśnie ta kobieta – uzdrowiona kiedyś przez Ciebie z upływu krwi – nie mogła teraz obojętnie patrzeć, jak krwawisz na krzyżowej drodze. Jej czyn miłosierdzia był odwzajemnieniem. Kiedyś uwolniłeś ją od upływu krwi i od nieczystości, teraz ona otarła z krwi Twoją twarz i choć na moment przywróciła jej czystość. Zakryta krwią, potem i brudem twarz Skazańca ukazała się na nowo oczom wszystkich jako pełne godności Oblicze Jezusa z Nazaretu! Czy nie takim widziała Cię oczami serca, jeszcze zanim sięgnęła po swoją chustę!? Widziała Więźnia o twarzy Syna Bożego! Co znaczy: więźniów pocieszać? Nie chodzi o jakąkolwiek pociechę. Chodzi o spotkanie, które pozwoli więźniowi odkryć w sobie na nowo twarz Syna lub Córki Boga – niezatarty obraz Syna Bożego – źródło nieusuwalnej ludzkiej godności! Panie Jezu, Ty nawiedzasz nas w każdym zniewoleniu – w naszych nałogach, pożądliwościach i uzależnieniach. I zawsze widzisz w nas córki i synów Boga – także wtedy, gdy my widzimy już w sobie tylko więźniów, zniewolonych przez narkotyki, alkohol, pornografię, emocjonalność, hazard, komputer, komórkę, pieniądz, wygodę... cokolwiek! Dla Ciebie twarz każdego i każdej z nas jest niezmiennie Twarzą Bożego Dziecka. Twój wzrok przywraca nam poczucie godności! Sięga głębiej niż chusta Weroniki. Prosimy Cię, byśmy jak Weronika chcieli i umieli więźniów pocieszać. Poprowadź nas do ludzi cierpiących jakiekolwiek zniewolenie czy nałóg. Naucz nas myśleć z szacunkiem o każdym uwięzionym – w więzieniach, obozach pracy, w miejscach odosobnienia. Bądź naszą drogą do nich. Amen. Stacja VII - Drugi upadek Jezusa Urazy chętnie darować V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Mateusza: [Królowi przyprowadzono sługę], który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. [...] Pan ulitował się nad nim, uwolnił go i dług mu darował. Lecz, gdy ów sługa wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. [...] I wtrącił go do więzienia, dopóki mu długu nie odda. [...] Wtedy uniesiony gniewem pan jego wezwał go i rzekł mu: Sługo niegodziwy! [...] Czy nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą!? I kazał wydać go katom. (Mt 18,21–35) Panie, tyle mu darowałeś! Darowałeś mu dług przekraczający wyobraźnię! Dziesięć tysięcy talentów. Dwieście siedemdziesiąt ton złota! Wybacz, że spytam: nie mogłeś darować mu jeszcze i tego, że nie przepuścił swojemu dłużnikowi? Odpuściłeś mu grzechy niewyobrażalne... Dlaczego nie odpuściłeś mu niewybaczenia!? Czy odmowa wybaczenia i darowania urazy jest aż tak wielkim grzechem? Czy nie miał prawa domagać się sprawiedliwości? Miał. Ale nie na tym polegał jego grzech. Nie chodzi o to, że sam z siebie nie potrafił wybaczyć, ale o to, że zmarnował miłość, którą Ty nadobficie go obdarzyłeś. Okazałeś mu bezgraniczne miłosierdzie nie po to, by poczuł się uwolniony od długu, ale po to, by innych kochał doznaną miłością. By wybaczał doznanym wybaczeniem. Nie wymagałeś od niego niczego, czego byś mu wcześniej nie dał. I to w nadmiarze! Panie Jezu, błogosławimy Twoją obecność i moc we wszystkich, którzy wybaczają. Ty jesteś miłosierdziem, które nas uzdalnia, by urazy chętnie darować. Prosimy Cię przy tej stacji: zniszcz w nas starego człowieka! Zabij w nas nielitościwego dłużnika! Naucz nas wybaczać chętnie – uprzedzająco, bez wyczekiwania na prośbę i zadośćuczynienie ze strony winowajców. O, jak niepojęte jest Twoje miłosierdzie! Chcę mu zaufać. Również wtedy, gdy wzywasz, bym je okazał drugiemu – wybaczając bez wahania. Amen. Stacja VIII - Jezus poucza płaczące niewiasty Nieumiejętnych pouczać V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Dziejów Apostolskich: Etiop, urzędnik królowej etiopskiej, wracał z Jerozolimy, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. [...] "Czy rozumiesz, co czytasz?” – zapytał Filip. A tamten odpowiedział: „Jakże mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni?" [...] A Filip, wychodząc z tego tekstu Pisma, opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. (Dz 8,27– Panie Jezu, rozpoznajemy moc i miłosierdzie Twego Ducha, który kazał Filipowi przyłączyć się do owego człowieka, by go pouczyć. Miłosierdzie, bo człowiek ten był „obcy” i wykluczony ze wspólnoty modlitwy i kultu. Moc, która zaowocowała wiarą i przyjęciem chrztu. Chcielibyśmy się uczyć od Filipa takiej zdolności pouczania nieumiejętnych – pouczania pełnego pokory, pobudzającego rozmówcę do zadawania najważniejszych pytań; pouczania skoncentrowanego na Tobie – na wydarzeniu Twojej śmierci i zmartwychwstania – pouczania prowadzącego słuchacza do uznania w Tobie Pana i Zbawiciela. Miłosierną zdolność pouczania nieumiejętnych objawiasz nam także Ty sam przy tej stacji – mówisz do towarzyszących Ci kobiet: Córki Jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi. Pouczasz, bo kochasz. Pouczasz ze środka własnej męki – zapominając o sobie, przekraczając własne cierpienie. Panie Jezu, rozważając tę stację drogi krzyżowej, uczymy się, że pouczenie winno być zawsze czynem miłości i miłosierdzia. Przepraszamy za te momenty w życiu, kiedy pouczaliśmy innych w gniewie, w pysze – by postawić na swoim – gdy upieraliśmy się przy swojej racji. Przepraszamy za chęć błyszczenia własną mądrością, którą zasłanialiśmy Ciebie – Źródło Mądrości i Mądrość Wcieloną. Przepraszamy za wszystkie sytuacje, gdy nadużyliśmy zaufania tych, których nam zawierzyłeś w posłudze nauczania. Polecamy Ci, Panie, wszystkich nauczycieli, wykładowców, katechetów, wychowawców, a nade wszystko rodziców: napełnij ich swoją mocą i miłosierdziem, by mogli prowadzić i pouczać powierzonych sobie. Mądrym słowem i przekonywającym świadectwem. Boski Rabbi i Świadku, który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. Stacja IX - Trzeci upadek Jezusa Wątpiącym dobrze radzić V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Marka: Jezus rzekł im [Apostołom]: "Wszyscy zwątpicie we Mnie". [...] Na to rzekł Mu Piotr: "Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja!". Odpowiedział mu Jezus: "[...] tej nocy [...] trzy razy się Mnie wyprzesz". (Mk 14, Tuż przed męką pokazałeś, Jezu, swym uczniom zwątpienie jako upadek i jako przyczynę kolejnych upadków. Zwątpienie, które pociąga za sobą ucieczkę, rozproszenie, zdradę. Zwątpienie nie w siebie, nie we własne siły, ale zwątpienie w Ciebie – powiedziałeś: wszyscy zwątpicie we Mnie. Zwątpienie... Zwątpienie, które odbiera mi siły i powala na ziemię. Zwątpienie, czy jeszcze kiedykolwiek powstanę z upadku. Każdy mój grzech pociąga za sobą następny. Z każdym następnym – coraz bardziej tracę nadzieję. Zwątpienie, które mi mówi: "To już nałóg; silniejszy od ciebie!". To zwątpienie – ostatecznie – jest zwątpieniem w Ciebie! Że nie jesteś dość silny, by mnie podnieść. Że nie chcesz mnie podnieść. Czy w ogóle możesz kochać kogoś takiego jak ja? Zwątpienie w realność Paschy. Zwątpienie w celowość i sens mojego życia. W Twoją Opatrzność. I miłosierdzie. Wątpiącym dobrze radzić! Ale co poradzić człowiekowi bezradnemu? Jak dobrze radzić człowiekowi zżytemu już ze swoją bezradnością? Uwięzionemu w zwątpieniu? Jak pokazać, że zwątpienie jest kłamstwem? I o nas, i o Tobie! Panie Jezu, dziękujemy Ci za wszystkie pytania, które rodzą się w nas, gdy zatrzymujemy się przy tej stacji. Nie chcemy łatwych odpowiedzi... Prosimy o pokorną otwartość na Twojego Ducha – Ducha Rady, otrzymanego przy bierzmowaniu – na Jego mądrość i rozeznanie. Niech On w nas słucha, niech nam podpowiada: i właściwe pytania, i prawdziwe odpowiedzi. Wychwalamy Cię za tych wszystkich, którzy wspierają wątpiących i nie zostawiają ich samych – zwłaszcza w zwątpieniu co do możliwości nawrócenia i wyzwolenia z nałogu. Wychwalamy Cię za ich bliskich: rodziny, przyjaciół, za terapeutów i kierowników duchowych. Za wszystkich, którzy nie tracą wiary w ludzi. I w Ciebie. Amen. Stacja X - Jezus z szat obnażony Nagich przyodziać V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Łukasza: Gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego Ojciec i wzruszył się głęboko, wybiegł mu naprzeciw [...] ucałował go [...] i rzekł: "Przynieście szybko najlepszą szatę, i ubierzcie go". (Łk 15, Gdy klękał przed Ojcem, był niemal nagi. Zmarnotrawił wszystko. Nie, nie majątek! Stracił poczucie własnej godności. Jest nagi jak niewolnik. Bankrut, któremu – z jego własnej winy – zabrano ostatnią koszulę! Nagi – jak Adam i Ewa w raju, kiedy po grzechu otworzyły się im oczy, i poznali, że są nadzy, i skryli się przed Tobą. On pewnie podobnie – chciałby zakryć swoją nagość przed Ojcem. Grzesznik – jak oni. Zawstydzony i upokorzony. Ta scena, Panie Jezu, pomaga mi inaczej zobaczyć Twoją nagość na Golgocie. Nie obnażono Cię bez Twojej woli. Wybrałeś nagość, by okazać swoją jedność: z nagimi Adamem i Ewą, z każdym z marnotrawnych synów i każdą z marnotrawnych córek – obnażonych i upokorzonych przez grzech. Na Golgocie stajesz nagi nie przed oprawcami, ale przed Ojcem. Słowa marnotrawnego syna: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Tobie... nie jestem godzien nazywać się Twoim synem – czynisz swoimi. Wypowiadasz je swoją nagością! Jesteś jedno ze mną, ogołoconym przez grzech. Ta jedność mnie zbawia. Twój Ojciec nie potrafi spokojnie patrzeć na nagość swojego Dziecka. Natychmiast Cię przyodziewa. W najlepszą szatę sięgającą stóp i złoty pas na piersiach (por. Ap 1,13). Nagi w śmierci, w zmartwychwstaniu znów jesteś odziany w synowską godność. A my, a ja z Tobą. Boże Ojcze, Ty jesteś pierwszym, który przyodziewa nagich! Prosimy, daj nam Ciebie naśladować. Naucz nas dzielić się, gdy potrzeba, swoim ubraniem. Pilnuj nas, byśmy chcieli się dzielić jak Ty – najlepszą (!) szatą – ubraniem nowym, czystym i zadbanym, a nie starym, zużytym i niepotrzebnym. Daj nam także zachować skromność i ubóstwo w ubiorze, byśmy tym łatwiej mogli się dzielić tym, co zaoszczędzimy. Prosimy o to przez Tego, który przyjął naszą nagość – by nas przyodziać w nowego człowieka. Amen. Stacja XI - Jezus przybity do krzyża Krzywdy cierpliwie znosić V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Dziejów Apostolskich: Gdy usłyszeli [mowę Szczepana], zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on, pełen Ducha Świętego, patrzył w niebo [...] zawołał głośno: "Panie, nie poczytaj im tego grzechu!". Po tych słowach skonał. (Dz 7,54– Błogosławimy Cię, Panie Jezu, za to, że takiej mocy udzielasz ludziom! Mocy, która jest cierpliwością – nie tyle wobec cierpienia, ile wobec jego sprawców. Nawet wobec prześladowców. Ta cierpliwość nie jest jedynie zaciśnięciem zębów. Nie jest też bezczynną apatią. Ani stoickim spokojem, w poczuciu chłodnej wyższości nad czyniącymi zło. Cierpliwość Szczepana, cierpliwość męczenników jest miłością do krzywdzicieli. Jest mocnym świadectwem. Jest pełnym pokoju milczeniem przerywanym modlitwą o wybaczenie. Jest ostatnim mocnym słowem i czynem miłosierdzia. Cierpliwość Szczepana jest odwzorowaniem Twojej, Panie; jego słowa są odbiciem Twoich: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. W chwili męczeństwa Szczepan patrzył w niebo i widział Ciebie! Miał przed oczami Ciebie, a nie swoją krzywdę i nie złość przeciwników. To widzenie nim zawładnęło i go przemieniło – upodobniło do Ciebie. Na Szczepanie spełniła się obietnica Pisma: Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Właśnie tak! Objawiłeś się mu i upodobniłeś do siebie. Jezu Chryste, cierpliwy i wielkiego miłosierdzia, daj nam się w Ciebie zapatrzeć jak Szczepan. Daj nam odkryć cierpliwość jako czyn wielkiego miłosierdzia! Połóż nam swój palec na ustach, gdy chcemy wybuchnąć rozgoryczeniem i pretensją, agresją i skargą. Naucz nas modlić się za nieprzyjaciół. Nie stawiać oporu złemu! Nadstawiać drugi policzek. Odstępować szatę temu, kto zabiera nam płaszcz. Iść dwa tysiące kroków z tym, kto nas zmusza, by przejść z nim tysiąc. Daj, byśmy się nie dali zwyciężyć złu, lecz zwyciężali je dobrem. Cichy Baranku poprowadzony na zabicie, jak owca niema wobec strzygących ją – objaw się w nas Twoją cierpliwością. Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. Stacja XII - Jezus umiera na krzyżu Spragnionych napoić V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Jana: Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: "Pragnę". Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. (J 19,28–29) Byłem spragniony, a daliście / nie daliście Mi pić... Czego pragnie umierający człowiek? Jakie pragnienia ma umierające dziecko? Podano Ci ocet do ust. Ostatni gest człowieka względem Ciebie. Na sekundę przed Twoją śmiercią. Ostatnia drwina. Ostatni akt wrogości. Tak jak zapowiedział psalmista: Na współczującego czekałem, ale go nie było [...]. Dali mi jako pokarm truciznę, a gdy byłem spragniony, poili mnie octem (Ps 69 (68),21–22). Nie oszczędziliśmy Ci niczego! Nawet szyderstwa z ostatniego pragnienia... Przeraża mnie myśl, że to może się powtórzyć, także i dzisiaj. Że mogę zobojętnieć, że mogę chcieć uciec przed pragnieniem osamotnionych, umierających ludzi. Nieraz bliskich mi umierających ludzi. Albo że mogę próbować zbyć to pragnienie byle czym: drogimi gadżetami mającymi zastąpić... obecność. Panie Jezu, Ty znasz pragnienia każdego ludzkiego serca. Ty chcesz je nasycić Wodą Żywą – kto ją pije, nie będzie pragnął na wieki. Tą Wodą, którą Ty dajesz, jest Duch Święty – Ten, który w tajemnicy Trójcy jest osobową miłością. Daj nam – jak Ty – odkrywać i rozumieć ludzkie pragnienia i – również jak Ty – wychodzić im naprzeciw. Daj nam być naprawdę przy spragnionym człowieku. Z kubkiem wody. I z miłością, która jest kanałem Wody Żywej. Błogosławimy Cię za wszystkich tych, którzy to czynią, którzy Ci towarzyszą – obecnemu w umierających. Za lekarzy, pielęgniarki, pracowników hospicjów, oddziałów opieki terminalnej, zakładów opieki leczniczej. Za wszystkich wolontariuszy i tych, którzy wspierają hospicja materialnie. Tylko Ty sycisz każde ludzkie pragnienie na wieki wieków. Amen. Stacja XIII - Jezus zdjęty z krzyża i złożony w ramiona Matki Modlić się za żywych i umarłych V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Ewangelii według Świętego Marka: Do Jezusa rzekł człowiek z tłumu: "Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego". [...] Jezus rzekł im: „Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem". (Mk 9, Patrzymy na Ciebie, Maryjo, siedzącą u stóp krzyża, z martwym ciałem Syna na kolanach. Trwającą na modlitwie. W obolałym skupieniu, ale na modlitwie. Dlatego właśnie nie bezradną, nie bezsilną, nie pokonaną, nie złamaną – ale: wzmocnioną, zaangażowaną dalej w dzieło zbawcze Syna, współmiłosierną z Nim – pierwszą w długiej dziejowej procesji tych, którzy – radując się w cierpieniach za nas – w swoim ciele dopełniają niedostatki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. I czynią to na modlitwie! Jest bowiem taki rodzaj zła, jest taki rodzaj demonów i pokus, które można wyrzucić jedynie modlitwą. Każde inne "narzędzie" jest nieskuteczne. Zostaje modlitwa i post. Twoja modlitwa na Golgocie – jest doświadczeniem mocy, nie słabości. Jest dowodem na to, że miłosierdzie nigdy, w żadnej sytuacji, nie jest bezsilne! Wtedy, gdy wszyscy inni składają broń, miłosierdzie sięga po mocny oręż modlitwy. Panie Jezu, błogosławimy i wysławiamy Cię za ludzi, którzy nie ustają w miłosiernej walce o innych, także wtedy, gdy wszyscy inni już się poddali. Dziękujemy za tych, którzy w pełnym zawierzeniu Tobie modlą się za zmarłych – tragicznie, niespodziewanie, w uporze, w buncie, w odmowie nawrócenia. Za tych, którzy upartą modlitwą towarzyszą tym, którzy nie chcą żadnego towarzyszenia, którzy brną w zło, pogodzili się z nałogiem lub w ogóle nie dostrzegają zła, które czynią. Dziękujemy Ci za tych, którzy modlitwą i postem wspierają nieuleczalnie chorych, konających, opłakujących swoich bliskich. Którzy modlą się o pokój, o który już nikt poza nimi i ofiarami wojny nie zabiega. Prosimy, rozpal i w nas ten charyzmat miłosiernej modlitwy za żywych i umarłych. Amen. Matko Miłosierdzia, módl się za nami! Stacja XIV - Jezus złożony do grobu Umarłych grzebać V. Adoramus Te Christe et benedicimus Tibi. R. Quia per sanctam Crucem tuam redemisti mundum. Z Księgi Tobiasza: Ja, Tobiasz [...] dawałem mój chleb głodnym i ubranie nagim. A jeśli widziałem zwłoki któregoś z moich rodaków, wyrzucone poza mury Niniwy, grzebałem je [...]. A jeden z mieszkańców Niniwy doniósł królowi, że to ja jestem tym, który grzebie potajemnie. Musiałem się ukrywać. [...] Wtedy cały mój majątek zagrabiono. (Tb 1, Czy pogrzebanie zmarłego jest aż tak ważnym czynem miłosiernej miłości? Czy dla pogrzebania zmarłych warto zaryzykować aż tyle co Tobiasz? Gniew władcy, życie, majątek!? Ile jeszcze rozumiemy z tej wrażliwości w świecie, w którym coraz więcej rodzin nie odbiera ze szpitali ciał swoich bliskich zmarłych, aby ich pochować... w świecie, w którym matkom nie zawsze wydaje się ciała ich zmarłych przy porodzie niemowląt... a ciała dzieci, na których dokonano aborcji, po prostu wyrzuca się do śmieci? Panie Jezu, chcemy tworzyć – i współtworzyć (!) – inny świat. Dlatego błogosławimy Cię za Józefa z Arymatei, który chciał być dla Ciebie Tobiaszem. I za dzisiejszych Tobiaszów. Błogosławimy Cię za tych, którzy potrafią zadbać o pochówek ludzi bezdomnych. Za tych, którzy pomagają ludziom samotnym i ubogim pogrzebać ich bliskich. Za tych, którzy dbają o zapomniane groby ludzi nieznanych. Którzy troszczą się o groby nieprzyjaciół – żołnierzy wrogich armii, członków mniejszości etnicznych czy narodowych. Bądź błogosławiony za tych, którzy dbają o największe cmentarzyska świata i strzegą pamięci o miejscach takich, jak Auschwitz, Birkenau, Dachau, Buchenwald i inne. Chroń nas przed lekceważeniem tego uczynku miłości. Bądź przynagleniem, byśmy nigdy nie opuścili pogrzebu naszych bliskich. Byśmy nikogo z naszych znajomych nie zostawili samego, gdy opłakuje swoich zmarłych. Daj, byśmy pamiętali o naszych zmarłych. W modlitwie osobistej i w czasie liturgii. Przez nawiedzenie grobu. Amen. Daj nam szacunek wobec śmierci! Ona jest bramą życia! Błogosławieństwo (po łacinie)

gdy w kościele róż tysiące tekst